Co najmniej dziewięć osób zginęło przez potężne śnieżyce, które nawiedziły północno-wschodnie stany USA. Zima sparaliżowała transport i pozbawiła prądu 700 tysięcy domów.
Spadło od 55 cm do ponad metra śniegu. Ofiary zimy zginęły w wypadkach. 11-letni chłopiec w Bostonie zadusił się spalinami w samochodzie, który przy włączonym silniku odśnieżał jego ojciec.
Policja stanu Nowy Jork podała, że z zasp na Long Island wyciągnęła setki kierowców.
Policja stanu Nowy Jork podała, że z zasp na Long Island wyciągnęła setki kierowców.

Radio Szczecin