Mijają dokładnie trzy miesiące od tragedii, do której doszło w Newtown w Stanach Zjednoczonych.
14 grudnia szaleniec Adam Lanza w szkole podstawowej ''Sandy Hook'' zabił 26 osób w tym 20 dzieci. To małe amerykańskie miasteczko do dziś nie może się otrząsnąć po tych wydarzeniach.
Już na obrzeżach Newtown widać na każdym kroku ślady grudniowej tragedii. Na jednym z wiaduktów rozwieszono specjalny baner nadesłany z Arizony, na którym podpisały się tysiące dzieci, które wyrażają solidarność ze wszystkimi ofiarami strzelaniny.
Kawałek dalej z boku drogi ktoś wyrzeźbił w drewnie i pomalował na niebiesko 20 aniołków i postawił właśnie w tym miejscu, zaraz przy wjeździe do miasta.
Dzieci do szkoły "Sandy Hook" już nie wrócą, zostały przeniesione do innych placówek edukacyjnych, a cały kompleks najprawdopodobniej zostanie zburzony.
Już na obrzeżach Newtown widać na każdym kroku ślady grudniowej tragedii. Na jednym z wiaduktów rozwieszono specjalny baner nadesłany z Arizony, na którym podpisały się tysiące dzieci, które wyrażają solidarność ze wszystkimi ofiarami strzelaniny.
Kawałek dalej z boku drogi ktoś wyrzeźbił w drewnie i pomalował na niebiesko 20 aniołków i postawił właśnie w tym miejscu, zaraz przy wjeździe do miasta.
Dzieci do szkoły "Sandy Hook" już nie wrócą, zostały przeniesione do innych placówek edukacyjnych, a cały kompleks najprawdopodobniej zostanie zburzony.

Radio Szczecin