Stany Zjednoczone wysłały swoje bombowce B-2 Spirit nad terytorium Korei Południowej. Maszyny wezmą udział w corocznych ćwiczeniach wojskowych.
To wyraźne ostrzeżenie dla reżimu Kim Dzong Una. Samoloty USA są zdolne do przenoszenia głowic jądrowych.
Administracja Baracka Obamy podjęła decyzję o udziale w manewrach po tym, jak Korea Północna zagroziła atakiem na bazy wojskowe Stanów. Niewidoczne dla radarów B2 przebyły już ponad 10 tysięcy kilometrów dzielące stany i Koreę. Według komentatorów, to jednoznaczny sygnał, który ma pokazać, jak szybko Ameryka będzie w stanie przeprowadzić atak na północnokoreańską dyktaturę w razie realnego zagrożenia.
Napięcie na Półwyspie Koreańskim rośnie od kilku tygodni. Północ między innymi wypowiedziała rozejm, który obowiązywał ją z południowym sąsiadem od 60 lat. Kim Dzong Un zerwał również ostatnie bezpośrednie połączenie telefoniczne z Seulem. W lutym wojska reżimu przeprowadziły też próbę nuklearną.
Administracja Baracka Obamy podjęła decyzję o udziale w manewrach po tym, jak Korea Północna zagroziła atakiem na bazy wojskowe Stanów. Niewidoczne dla radarów B2 przebyły już ponad 10 tysięcy kilometrów dzielące stany i Koreę. Według komentatorów, to jednoznaczny sygnał, który ma pokazać, jak szybko Ameryka będzie w stanie przeprowadzić atak na północnokoreańską dyktaturę w razie realnego zagrożenia.
Napięcie na Półwyspie Koreańskim rośnie od kilku tygodni. Północ między innymi wypowiedziała rozejm, który obowiązywał ją z południowym sąsiadem od 60 lat. Kim Dzong Un zerwał również ostatnie bezpośrednie połączenie telefoniczne z Seulem. W lutym wojska reżimu przeprowadziły też próbę nuklearną.

Radio Szczecin