Londyńscy policjanci pojechali na miejsce zabójstwa żołnierza, zamordowanego przez dwóch islamistów, nieuzbrojeni. Interwencja rozpoczęła się dopiero wtedy, kiedy dotarły posiłki z bronią - informują brytyjskie media. Do tragedii doszło w środę.
Dwaj napastnicy obcięli mężczyźnie głowę. Potem krążyli po okolicy i przekonywali przechodniów, by robili im zdjęcia.
Uzbrojeni funkcjonariusze przyjechali dopiero po 15 minutach. Policja tłumaczy, że mundurowi nie mieli pistoletów, bo dyspozytor potraktował pierwsze zgłoszenie o ataku jak bójkę uliczną.
Sprawcy zabili prawdopodobnie z pobudek religijnych. Obaj są islamistami i pochodzą z Nigerii.
Rząd Wielkiej Brytanii potraktował morderstwo jako atak terrorystyczny dokonany przez tzw. samotne wilki, czyli osoby, które nie mają powiązania z ekstremistami i działają na własną rękę.
Uzbrojeni funkcjonariusze przyjechali dopiero po 15 minutach. Policja tłumaczy, że mundurowi nie mieli pistoletów, bo dyspozytor potraktował pierwsze zgłoszenie o ataku jak bójkę uliczną.
Sprawcy zabili prawdopodobnie z pobudek religijnych. Obaj są islamistami i pochodzą z Nigerii.
Rząd Wielkiej Brytanii potraktował morderstwo jako atak terrorystyczny dokonany przez tzw. samotne wilki, czyli osoby, które nie mają powiązania z ekstremistami i działają na własną rękę.

Radio Szczecin