Szczecińscy sprzedawcy szacują, że podczas The Tall Ships Races zarobili co najmniej dwukrotnie więcej niż normalnie. Produktami pierwszej potrzeby podczas regat były piwo i napoje.
Sprzedawcy w sklepach najbliżej centrum są zadowoleni. - Bilans jest niesamowicie zadowalający - mówi handlująca przy pl. Rodła. - Zamówiliśmy prawie 4 razy więcej towaru niż zwykle i wszystko się sprzedało. Jeszcze musieliśmy dodatkowo zamówić piwo w puszkach i napoje chłodzące na niedzielę.
- Im dalej jednak od Wałów Chrobrego, tym gorzej - żali się kierownik sklepu przy Bramie Portowej. - To nie były obroty, jakich się spodziewaliśmy. W sobotę rzeczywiście mieliśmy czterokrotnie większą sprzedaż piwa i napojów. W pozostałe dni to było może dwukrotnie więcej niż zwykle.
Podczas regat 6 lat temu w piekarniach zabrakło chleba. Teraz sprzedawcy przygotowali się aż za dobrze. - Pieczywo nie szło tak dobrze i część wyrzuciliśmy - mówili handlujący.
Wiele fast-foodów z kebabami i hot-dogami było we wtorek nieczynnych.
- Im dalej jednak od Wałów Chrobrego, tym gorzej - żali się kierownik sklepu przy Bramie Portowej. - To nie były obroty, jakich się spodziewaliśmy. W sobotę rzeczywiście mieliśmy czterokrotnie większą sprzedaż piwa i napojów. W pozostałe dni to było może dwukrotnie więcej niż zwykle.
Podczas regat 6 lat temu w piekarniach zabrakło chleba. Teraz sprzedawcy przygotowali się aż za dobrze. - Pieczywo nie szło tak dobrze i część wyrzuciliśmy - mówili handlujący.
Wiele fast-foodów z kebabami i hot-dogami było we wtorek nieczynnych.

Radio Szczecin