"Jesteśmy polskim rodzinnym sklepem - podatki zostają u nas" - plakaty z takim hasłem pojawiły się na witrynach wielu sklepów w Kołobrzegu.
Ich właściciele chcą w ten sposób przekonać klientów do robienia zakupów u nich, a nie w dużych marketach. A to właśnie przez nie - zdaniem sklepikarzy - plajtują małe rodzinne biznesy.
- Duże sieci nie płacą podatków w Kołobrzegu - podkreśla Jerzy Żulicki, autor pomysłu z plakatami. Jego zdaniem, nowe markety to bezrobocie dla przedsiębiorców. - Rocznie upada po kilka tysięcy małych polskich sklepów. Coraz więcej ludzi jest na bezrobociu. Takie sklepy prowadziły całe rodziny, płaciły ubezpieczenia, podatki. Jesteśmy rugowani i eliminowani przed duże sieciowe sklepy - alarmuje Żulicki.
Kołobrzeskie Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców ostatnio przekazało prezydentowi Januszowi Gromkowi wniosek, aby zapisy w Strategii Rozwoju Kołobrzegu wykluczyły wybudowanie w mieście dużej galerii handlowej. Póki co, zmian w dokumencie nie ma.
- Duże sieci nie płacą podatków w Kołobrzegu - podkreśla Jerzy Żulicki, autor pomysłu z plakatami. Jego zdaniem, nowe markety to bezrobocie dla przedsiębiorców. - Rocznie upada po kilka tysięcy małych polskich sklepów. Coraz więcej ludzi jest na bezrobociu. Takie sklepy prowadziły całe rodziny, płaciły ubezpieczenia, podatki. Jesteśmy rugowani i eliminowani przed duże sieciowe sklepy - alarmuje Żulicki.
Kołobrzeskie Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców ostatnio przekazało prezydentowi Januszowi Gromkowi wniosek, aby zapisy w Strategii Rozwoju Kołobrzegu wykluczyły wybudowanie w mieście dużej galerii handlowej. Póki co, zmian w dokumencie nie ma.

Radio Szczecin