Szczeciński Sąd Apelacyjny ponownie odrzucił w czwartek skargę Jerzego R., agnostyka, który w trakcie pobytu w szpitalu na Pomorzanach, leżąc w śpiączce farmakologicznej - wbrew woli - otrzymał sakrament namaszczenia.
Agnostyk to osoba, która nie wyklucza, że Bóg istnieje, ale w niego nie wierzy, bo nie ma na to dowodów. Jerzy R. twierdzi, że informacja o tym, że udzielono mu sakramentu pogorszyła jego stan zdrowia.
Mężczyzna chciał 90 tysięcy złotych. Jak sam tłumaczy, nie chodzi jednak o pieniądze. Przeznaczyłby je na cele charytatywne. - Kwestia pieniędzy jest rzeczą drugorzędną. Chodzi o to, że może stworzy się jakiś precedens - powiedział.
Sądy niższych instancji oddalały pozew 66-latka uznając, że szpital działał w dobrej wierze, bo większość Polaków to katolicy. W połowie ubiegłego roku Sąd Najwyższy uznał jednak, że doszło do złamania konstytucji i skierował sprawę ponownie do Sądu Apelacyjnego. Ten podzielił to zdanie, ale uznał, że mężczyzna nie doznał z tego powodu żadnej krzywdy. A tylko wtedy należy się odszkodowanie.
- Za udowodnienie tej okoliczności nie może być uznane samo tylko twierdzenie powoda, że po udzieleniu mu sakramentu poczuł się jak zgwałcona kobieta, a nawet gorzej - tłumaczył sędzia Dariusz Rystał.
Rystał podzielił jednak zdanie Sądu Najwyższego, że szpital nie pytając pacjenta o zgodę na udzielenie sakramentu, popełnił błąd. Adwokat placówki Agnieszka Żak-Myślak tłumaczy, że dyrekcja pracuje już nad nowymi procedurami.
- Jesteśmy do tego zmuszeni przez kontrowersyjny i precedensowy charakter sprawy. Mamy już cztery wyroki, a sprawa oparła się o Sąd Najwyższy - podkreśla Żak-Myślak.
Jerzy R. zapowiedział już, że ponownie odwoła się od tego wyroku do Sądu Najwyższego - nie wyklucza też, że będzie walczył o odszkodowanie w Strasburgu.

Radio Szczecin