Zadośćuczynienia za poniesione straty moralne od szczecińskiego szpitala na Pomorzanach nadal domaga się pacjent-ateista. Mężczyzna chce 90 tys. zł za to, że gdy leżał w śpiączce farmakologicznej, szpitalny kapelan - na prośbę pielęgniarek - udzielił mu sakramentu namaszczenia chorych.
Adwokat pacjenta, Krzysztof Gurbin chciał, by swoją opinię w sprawie wyraził biegły psycholog. - Mój wniosek dowodowy zmierzał do tego, aby wykazać fakt zaistnienia krzywdy, którą tak naprawdę wszyscy kwestionują, a także negatywnych konsekwencji, jakie w psychice mojego klienta wywarł sakrament namaszczenia - wyjaśnia adwokat.
Sąd odrzucił jednak wniosek obrony. Gurbin powiedział też, że pacjent widział się z księdzem na początku pobytu w szpitalu i poinformował go, że jest niewierzący.
- To bzdura i absolutnie nieprawdziwe stwierdzenie, ponieważ przed sądem pierwszej instancji powód zeznał co innego - odpowiada adwokat szpitala Agnieszka Żak-Myślak.
Dodaje też, że szpital nie ma sobie nic do zarzucenia. - Fakt udzielenia tego namaszczenia był aktem niejako dobrej woli. Ten sakrament dla osoby niewierzącej nie ma znaczenia - mówi Żak-Myślak.
Wyrok w tej sprawie Sąd Apelacyjny wyda 23 stycznia.

Radio Szczecin