Strażnik miejski i policjant ocalili życie 19-latkowi z Gryfina, gdy ten stojąc na moście chciał rzucić się do Odry.
W weekend chwilę przed północą dyżurny policji odebrał telefon. Młody głos w słuchawce wyszeptał tylko "skoczę z mostu".
To była scena jak z amerykańskiego filmu - patrol, który był w pobliżu w ciągu chwili podjechał na miejsce. Chłopak stał na moście nad Regalicą. Za barierkami, na krawędzi, trzymał się tylko poręczy. Zdążył tylko powiedzieć, że skacze.
- Odsunął ręce, oderwał dłonie od barierki. To były sekundy, kiedy zaczął pochylać się w kierunku wody - relacjonują Radosław Kaliński ze straży miejskiej i Marek Gęślowski z policji. Niczym słynny filmowy duet - Tango i Cash - zareagowali błyskawicznie.
- Spojrzeliśmy na siebie, nie było czasu na zastanowienie. Chwyciliśmy go razem za ubranie, za bluzę. To był odruch bezwarunkowy, była adrenalina - przypominają kluczowy moment akcji.
Panowie skromnie przyznają. - Taką mamy pracę i nie czujemy się bohaterami. Wykonywaliśmy codzienne obowiązki - podkreślają. - Życzymy, żeby mężczyźnie wszystko dobrze się układało.
Niedoszły samobójca trafił pod opiekę lekarzy.
Rzeka w tym miejscu jest głęboka na około pięć metrów. Most jest dziewięć metrów nad wodą. Przyczyną próby samobójczej miał być zawód miłosny.
To była scena jak z amerykańskiego filmu - patrol, który był w pobliżu w ciągu chwili podjechał na miejsce. Chłopak stał na moście nad Regalicą. Za barierkami, na krawędzi, trzymał się tylko poręczy. Zdążył tylko powiedzieć, że skacze.
- Odsunął ręce, oderwał dłonie od barierki. To były sekundy, kiedy zaczął pochylać się w kierunku wody - relacjonują Radosław Kaliński ze straży miejskiej i Marek Gęślowski z policji. Niczym słynny filmowy duet - Tango i Cash - zareagowali błyskawicznie.
- Spojrzeliśmy na siebie, nie było czasu na zastanowienie. Chwyciliśmy go razem za ubranie, za bluzę. To był odruch bezwarunkowy, była adrenalina - przypominają kluczowy moment akcji.
Panowie skromnie przyznają. - Taką mamy pracę i nie czujemy się bohaterami. Wykonywaliśmy codzienne obowiązki - podkreślają. - Życzymy, żeby mężczyźnie wszystko dobrze się układało.
Niedoszły samobójca trafił pod opiekę lekarzy.
Rzeka w tym miejscu jest głęboka na około pięć metrów. Most jest dziewięć metrów nad wodą. Przyczyną próby samobójczej miał być zawód miłosny.

Radio Szczecin