Mieszkał z Indianami, pokonał pola lodowe, przeżył huragan. Szczeciński żeglarz Grzegorz Węgrzyn powrócił z rejsu do Arktyki.
Celem samotnej wyprawy 72- letniego żeglarza było pokonanie Przejścia Północno-Zachodniego łączącego Atlantyk z Oceanem Spokojnym.
Podróżnik pokonał większość planowanej trasy, jednak z powodu awarii silnika był zmuszony do wcześniejszego powrotu do kraju. - Owiane złą sławą Morze Labradorskie, Cieśnina Davisa, Zatoka Baffina, Cieśnina Lancaster. Lancaster jest naprawdę niemożliwy. Mimo sztormów i złej pogody, pól lodowych i gór, udało mi się dopłynąć. Tam, gdy nastąpiła awaria silnika, musiałem wracać na żaglach. Zaczęło się prawdziwe żeglarskie wyzwanie, żeglować bez silnika - powiedział Węgrzyn.
Po piętnastu miesiącach na morzu jacht podróżnika zacumował w szczecińskim Centrum Żeglarskim.
Grzegorz Węgrzyn wystąpił z apelem o pomoc w zbiórce środków na remont jachtu.
Podróżnik pokonał większość planowanej trasy, jednak z powodu awarii silnika był zmuszony do wcześniejszego powrotu do kraju. - Owiane złą sławą Morze Labradorskie, Cieśnina Davisa, Zatoka Baffina, Cieśnina Lancaster. Lancaster jest naprawdę niemożliwy. Mimo sztormów i złej pogody, pól lodowych i gór, udało mi się dopłynąć. Tam, gdy nastąpiła awaria silnika, musiałem wracać na żaglach. Zaczęło się prawdziwe żeglarskie wyzwanie, żeglować bez silnika - powiedział Węgrzyn.
Po piętnastu miesiącach na morzu jacht podróżnika zacumował w szczecińskim Centrum Żeglarskim.
Grzegorz Węgrzyn wystąpił z apelem o pomoc w zbiórce środków na remont jachtu.

Radio Szczecin