Ofiary katastrofy promu Jan Heweliusz zostały upamiętnione m.in. w Świnoujściu, Wolinie i Szczecinie.
33 lata temu, wczesnym rankiem na Bałtyku wybrzmiał sygnał "Mayday". Kilka godzin później prom Heweliusz, płynący ze Świnoujścia do szwedzkiego Ystad, był pod wodą.
Kwiaty przed pomnikiem ofiar katastrofy na Cmentarzu Centralnym złożyli przedstawiciele szczecińskiego oddziału IPN.
Jak tłumaczył dyrektor oddziału Krzysztof Męciński, o Janie Heweliuszu warto pamiętać także w szerszym kontekście historycznym. - Prom Jan Heweliusz to nie tylko historia tego dramatycznego dnia. Trzeba pamiętać również o tym, że polskie promy były pod stałym zabezpieczeniem służby bezpieczeństwa w okresie komunistycznym, a Heweliusz służył do przemytu bibuły i wydawnictw drugiego obiegu - podkreślał Męciński.
O katastrofie znów się mówi, m.in. dzięki niedawnej premierze serialu, inspirowanego historią ofiar katastrofy i ich rodzin.
- Ale to nie wszystko. Szczeciński oddział IPN ma swój udział w szerokim mówieniu o tej tragedii - dodał Marcin Górka, asystent prasowy instytucji: - Przy współpracy naszego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej z panem Ernestem Sajem powstał film dokumentalny pt. "Zagadka Heweliusza". Jego premiera miała miejsce pod koniec ubiegłego roku w telewizji polskiej.
W świnoujskim porcie dokładnie o godzinie 9 zabrzmiały syreny upamiętniające 33. rocznicę zatonięcia promu. Przy pomniku "Tym, którzy nie powrócili z morza" odbyły się uroczystości upamiętniające największą morską tragedię w powojennej Polsce.
Na Heweliuszu zginął m.in. ojciec Doroty Subickiej. - Mój tata Janusz Subicki, oficer przeciwpożarowy, podpułkownik pożarnictwa, jako jedyny mieszkaniec Świnoujścia odszedł w wieku bardzo młodym. Ta osobista nasza tragedia jest w nas wciąż żywa. Czas niestety nie leczy ran, mimo że minęło 33 lata - dodała Subicka.
W tragedii zginęło 56 osób - 36 pasażerów i 20 członków załogi. Uratowało się dziewięć osób.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Jak tłumaczył dyrektor oddziału Krzysztof Męciński, o Janie Heweliuszu warto pamiętać także w szerszym kontekście historycznym.
- Ale to nie wszystko. Szczeciński oddział IPN ma swój udział w szerokim mówieniu o tej tragedii - dodał Marcin Górka, asystent prasowy instytucji.
Na Heweliuszu zginął m.in. ojciec Doroty Subickiej. - Mój tata Janusz Subicki, oficer przeciwpożarowy, podpułkownik pożarnictwa, jako jedyny mieszkaniec Świnoujścia odszedł w wieku bardzo młodym. Ta osobista nasza tragedia jest w nas wciąż żywa. Czas niestety nie leczy ran, mimo że minęło 33 lata - dodał Subicki.

Radio Szczecin
