Mieszkańcy Osinowa Dolnego skarżą się, że od wielu miesięcy ich życie jest utrudnione. Twierdzą, że to przez źle zorganizowane kontrole graniczne prowadzone przez niemieckie, a od kilku dni również polskie służby.
Sołtys Osinowa Dolnego Andrzej Szwałek powiedział w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", że służby medyczne i straż pożarna mają utrudniony dojazd, co stanowi realne zagrożenie dla mieszkańców.
- Droga, która prowadzi do następnych kilku miejscowości. Jedyny dojazd potrafi być uniemożliwiony - podkreślił Szwałek.
Przedsiębiorcy uważają, że ogromne kolejki na granicy i kilkugodzinne oczekiwanie spowodowały, że niemiecki klient zostawia u nich mniej pieniędzy.
- Klienci, którzy przyjechali, spędzają w samochodzie cztery godziny z małymi dziećmi lub osoby starsze, w warunkach skrajnych, bo jest zimno. To jest to nieludzkie według mnie. To dla mnie działanie złośliwe. Jesteśmy na granicy kryzysu gospodarczego związanego właśnie z przejściem granicznym.
Burmistrz Cedyni Piotr Głowniak poprosił wojewodę o interwencję. Podkreślił również, że według niego, działanie nie jest zainicjowane przez władze landu Brandenburgii.
- Pan wojewoda, wiem, że już podjął wstępne interwencje, natomiast ich efektów jeszcze nie znamy. Są to działania jakichś władz powiatowych niemieckich, które przede wszystkim są skierowane chyba przeciwko jednak mieszkańcom Niemiec, bo to im bardziej się utrudnia tę turystykę zakupową. Natomiast konsekwencje ponosimy przede wszystkim my - powiedział w "Czasie Reakcji" burmistrz Cedyni.
Słuchacze uważają, że na innych przejściach granicznych w regionie nie dochodzi do podobnych utrudnień.
Do tematu będziemy wracać.
- Droga, która prowadzi do następnych kilku miejscowości. Jedyny dojazd potrafi być uniemożliwiony - podkreślił Szwałek.
Przedsiębiorcy uważają, że ogromne kolejki na granicy i kilkugodzinne oczekiwanie spowodowały, że niemiecki klient zostawia u nich mniej pieniędzy.
- Klienci, którzy przyjechali, spędzają w samochodzie cztery godziny z małymi dziećmi lub osoby starsze, w warunkach skrajnych, bo jest zimno. To jest to nieludzkie według mnie. To dla mnie działanie złośliwe. Jesteśmy na granicy kryzysu gospodarczego związanego właśnie z przejściem granicznym.
Burmistrz Cedyni Piotr Głowniak poprosił wojewodę o interwencję. Podkreślił również, że według niego, działanie nie jest zainicjowane przez władze landu Brandenburgii.
- Pan wojewoda, wiem, że już podjął wstępne interwencje, natomiast ich efektów jeszcze nie znamy. Są to działania jakichś władz powiatowych niemieckich, które przede wszystkim są skierowane chyba przeciwko jednak mieszkańcom Niemiec, bo to im bardziej się utrudnia tę turystykę zakupową. Natomiast konsekwencje ponosimy przede wszystkim my - powiedział w "Czasie Reakcji" burmistrz Cedyni.
Słuchacze uważają, że na innych przejściach granicznych w regionie nie dochodzi do podobnych utrudnień.
Do tematu będziemy wracać.
Edycja tekstu: Natalia Chodań
Sołtys Osinowa Dolnego Andrzej Szwałek powiedział w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", że służby medyczne i straż pożarna mają utrudniony dojazd, co stanowi realne zagrożenie dla mieszkańców.
Przedsiębiorcy uważają, że ogromne kolejki na granicy i kilkugodzinne oczekiwanie spowodowały, że niemiecki klient zostawia u nich mniej pieniędzy.

Radio Szczecin