Mijają dwa lata odkąd 19 psów w typie bolończyka trafiło do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie. Zwierzęta zostały interwencyjnie odebrane przez szczeciński TOZ z pseudohodowli. Były głodzone i nie wychodziły na dwór.
Najpierw sprawa bolończyków utknęła na rok prokuraturze, gdzie została zawieszona z powodu braku opinii behawioralnej. Później trwała tej analiza opinii.
Jak informuje prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie obecnie Prokuratura Rejonowa Szczecin-Prawobrzeże prowadzi postępowanie przygotowawcze w tej sprawie. - W toku dochodzenia sporządzono postanowienie o przedstawieniu zarzutów wobec właścicielki. Skierowano wniosek o wykonanie czynności z podejrzaną, która nie przebywa w miejscu zamieszkania.
Mimo że to schronisko zajmuje się i pokrywa koszty utrzymania psów, placówka nie jest oficjalnie stroną w sprawie. Jak mówi Ewa Mrugowska, kierowniczka schroniska - nie ma dostępu do informacji.
- My prosimy o przyspieszenie tej sprawy, a otrzymujemy informację, że my jako gmina Szczecin, która już po prostu setki tysięcy wydała na utrzymanie tych psów, nie jesteśmy stroną w sprawie, bo naprawdę to jest jakiś kuriozum.
Dopóki sprawa sądowa nie dobiegnie końca, zwierzęta nie mogą zostać adoptowane ani nawet wysterylizowane, bo na to nie zgadza się właścicielka.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł
Jak informuje prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie obecnie Prokuratura Rejonowa Szczecin-Prawobrzeże prowadzi postępowanie przygotowawcze w tej sprawie. - W toku dochodzenia sporządzono postanowienie o przedstawieniu zarzutów wobec właścicielki. Skierowano wniosek o wykonanie czynności z podejrzaną, która nie przebywa w miejscu zamieszkania.
Mimo że to schronisko zajmuje się i pokrywa koszty utrzymania psów, placówka nie jest oficjalnie stroną w sprawie. Jak mówi Ewa Mrugowska, kierowniczka schroniska - nie ma dostępu do informacji.
- My prosimy o przyspieszenie tej sprawy, a otrzymujemy informację, że my jako gmina Szczecin, która już po prostu setki tysięcy wydała na utrzymanie tych psów, nie jesteśmy stroną w sprawie, bo naprawdę to jest jakiś kuriozum.
Dopóki sprawa sądowa nie dobiegnie końca, zwierzęta nie mogą zostać adoptowane ani nawet wysterylizowane, bo na to nie zgadza się właścicielka.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł

Radio Szczecin