Choć główne drogi w mieście są suche i czarne, to osiedlowe zaułki i parkingi wciąż pokrywa gruba warstwa lodu. Zjeżdżanie w takie trasy może skończyć się poślizgiem.
Dlatego ekspert drogowy Arkadiusz Kuzio. przypomina o zachowaniu odpowiedniej prędkości.
- Zjeżdżamy sobie bardzo wolno, tak żebyśmy nie utracili przyczepności. W momencie, kiedy wjedziemy, najlepiej wbić sobie bieg pierwszy, puścić sprzęgło bez dodawania gazu, ten samochód będzie nam się powoli toczył - tłumaczy Kuzio.
Dodawanie gazu, a następnie gwałtowne hamowanie może sprawić, że samochód straci przyczepność. - dodaje ekspert.
- Przy większej prędkości kiedy będzie zakręt i zaczniemy hamować, niestety samochód pojedzie prosto, a droga nam skręca. Uderzymy w krawężnik, uszkodzimy, zawieszenie i koło - tłumaczy
Jadąc po lodzie, nie ma z góry określonej bezpiecznej prędkości. Należy za każdym razem dostosować ją do warunków i sytuacji na drodze.
- Zjeżdżamy sobie bardzo wolno, tak żebyśmy nie utracili przyczepności. W momencie, kiedy wjedziemy, najlepiej wbić sobie bieg pierwszy, puścić sprzęgło bez dodawania gazu, ten samochód będzie nam się powoli toczył - tłumaczy Kuzio.
Dodawanie gazu, a następnie gwałtowne hamowanie może sprawić, że samochód straci przyczepność. - dodaje ekspert.
- Przy większej prędkości kiedy będzie zakręt i zaczniemy hamować, niestety samochód pojedzie prosto, a droga nam skręca. Uderzymy w krawężnik, uszkodzimy, zawieszenie i koło - tłumaczy
Jadąc po lodzie, nie ma z góry określonej bezpiecznej prędkości. Należy za każdym razem dostosować ją do warunków i sytuacji na drodze.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin