Słone mandaty zamiast pouczeń i zysk ponad bezpieczeństwo - grupa aktywistów skupiona wokół Miejskiej Agendy Parkingowej wysunęła tezę, jakoby szczecińska Straż Miejska otrzymywała naciski, by w możliwie największym stopniu samofinansować swoją działalność.
Kluczową rolę miałby odgrywać Urząd Miasta. Szymon Nieradka zgłębiający ten temat twierdzi, że sprawa jest powszechnie znana wielu osobom publicznym. Nie chce jednak zdradzać ich personaliów.
- Interesuję się tematem funkcjonowania straży miejskich w całej Polsce od wielu, wielu lat, miałem szereg spotkań z radymi miejskimi, strażnikami miejskimi, do poziomu zastępcy komendantów, więc mam taką informację, ale nie wskażę źródła na antenie - powiedział.
To nieprawda - odpowiada rzecznik magistratu, Dariusz Sadowski.
- Nie ma żadnych nacisków ze strony urzędu miasta na Straż Miejską. To strażnicy na bieżąco podczas poszczególnych interwencji decydują o tym, czy jakikolwiek mandat za wykroczenie nadaje się do wystawienia, czy nie. Nie zza biurka urzędnicy o tym decydują, a strażnicy w terenie - podkreślił.
Oburzenia nie kryje też rzeczniczka komendanta Straży Miejskiej, inspektor Joanna Wojtach.
- Traktuję to w kategorii plotki, pomówień, rzeczy, które nie znajdują uzasadnienia i zarzucam brak odwagi cywilnej autorowi, który taką tezę przytacza - powiedziała.
Według autorów raportu wpływy z mandatów to 15,7 proc. budżetu straży miejskiej w Szczecinie. To najwyższy wynik w kraju. Dla porównania: w Krakowie to 8,5 a w Warszawie - 6,5 procent.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Interesuję się tematem funkcjonowania straży miejskich w całej Polsce od wielu, wielu lat, miałem szereg spotkań z radymi miejskimi, strażnikami miejskimi, do poziomu zastępcy komendantów, więc mam taką informację, ale nie wskażę źródła na antenie - powiedział.
To nieprawda - odpowiada rzecznik magistratu, Dariusz Sadowski.
- Nie ma żadnych nacisków ze strony urzędu miasta na Straż Miejską. To strażnicy na bieżąco podczas poszczególnych interwencji decydują o tym, czy jakikolwiek mandat za wykroczenie nadaje się do wystawienia, czy nie. Nie zza biurka urzędnicy o tym decydują, a strażnicy w terenie - podkreślił.
Oburzenia nie kryje też rzeczniczka komendanta Straży Miejskiej, inspektor Joanna Wojtach.
- Traktuję to w kategorii plotki, pomówień, rzeczy, które nie znajdują uzasadnienia i zarzucam brak odwagi cywilnej autorowi, który taką tezę przytacza - powiedziała.
Według autorów raportu wpływy z mandatów to 15,7 proc. budżetu straży miejskiej w Szczecinie. To najwyższy wynik w kraju. Dla porównania: w Krakowie to 8,5 a w Warszawie - 6,5 procent.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Interesuję się tematem funkcjonowania straży miejskich w całej Polsce od wielu, wielu lat, miałem szereg spotkań z radymi miejskimi, strażnikami miejskimi, do poziomu zastępcy komendantów, więc mam taką informację, ale nie wskażę źródła na antenie - powiedział.
- Nie ma żadnych nacisków ze strony urzędu miasta na Straż Miejską. To strażnicy na bieżąco podczas poszczególnych interwencji decydują o tym, czy jakikolwiek mandat za wykroczenie się nadaje do wystawienia, czy nie. Nie zza biurka urzędnicy o tym decydują, a strażnicy w terenie - podkreślił.

Radio Szczecin