Polska bandera na polskich statkach to kwestia najbliższych miesięcy - ocenił w "Rozmowie pod Krawatem" prezes Polskiej Żeglugi Bałtyckiej Piotr Redmerski.
Będzie to możliwe pod pewnymi warunkami.
- Zwolnienie załogi morskiej z podatku PIT, ZUS płacony od minimalnej krajowej i podatek tonażowy od dochodów uzyskiwanych z żeglugi międzynarodowej – wyliczał prezes Redmerski, kwitując, że nie będzie żadnych problemów w czasach kiedy armatorzy będą wypracowywać zysk.
- Gorsza będzie sytuacja, kiedy będzie strata i będzie trzeba jeszcze ten dodatkowy ZUS płacić. Ja wielokrotnie już na swoim biurku miałem podania tych osób, które skończyły tą pracę i rzeczywiście jakieś zdarzenia losowe, które są. Ten człowiek zostaje z minimalną wypłatą emerytury i to trzeba zmienić - powiedział prezes PŻB.
Zmieniać i to naprędce trzeba także napędy w polskich promach na LNG lub bio LNG, bo normy na Bałtyku są coraz bardziej wyśrubowane i na ropie już się nie opłaca pływać.
- Niestety za szybko to postępuje. Koszty obecnie, prawa skorzystania z emisji do CO2 są potworne. W przypadku PŻB będą zbliżały się do 30 milionów. Koszt emisji CO2 jest dużo wyższy niż koszt zakupu paliwa. Także te wszystkie promy, które nie będą przystosowane do zasilania LNG, bio-LNG będą niestety stracone - dodał Redmerski.
Z prezesem Polskiej Żeglugi Bałtyckiej rozmawialiśmy także m.in. o nowej promowej marce PolSca, wpływie geopolityki i wojen na sytuację na Bałtyku, czy o zmieniających się trendach w podróżowaniu i wożeniu towarów do Skandynawii.
Zaproszenie Piotra Tolki do "Rozmowy pod Krawatem" w czwartek o godz. 8.30 przyjął prezes zachodniopomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego Apoloniusz Kurylczyk.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin