Paszport dla pupila najlepiej wyrobić przy szczepieniu - przypominają weterynarze przed wakacyjnymi wyjazdami.
Jeśli właściciel zdecyduje się na wyrobienie dokumentu później, zgodnie z obowiązującymi przepisami może być konieczne ponowne zaszczepienie zwierzęcia przeciwko wściekliźnie. To dodatkowy koszt, kolejna wizyta u weterynarza i niepotrzebny stres dla pupila.
- Czy pani chce zaszczepić też cały komplet od razu chorób zakaźnych czy nie? To co potrzebne jest do paszportu? - pyta lekarka weterynarii.
- Ona jest zestresowana chociażby przez samą jazdę tutaj. - Każda wizyta u weterynarza dla psa jest stresująca. - Bez sensu szczepić kilka razy na to samo, jakby pod rząd. - To jest absurdalne, ponieważ szczepienia wpływają na organizm i powtarzanie tego szczepienia po to tylko, żeby zrobić paszport dla psa, jest po prostu... nie umiem znaleźć słów na to - mówią opiekunowie czworonogów.
- Ja nie twierdzę, że to spowoduje śmierć. Natomiast jest to podawanie jakiegoś antygenu, który po prostu niepotrzebnie w ten organizm podwójnie wchodzi. Lepiej przemyśleć temat wcześniej, a jeżeli nawet nie jesteśmy pewni, to lepiej to zrobić i mieć go "w razie W", po prostu w szufladzie - mówi Estyna Dobryłko, lekarz weterynarii.
Po pierwszym szczepieniu przeciwko wściekliźnie trzeba odczekać 21 dni, zanim zwierzę będzie mogło podróżować. Szczepienie jest ważne przez rok, jeśli producent szczepionki i wpis w dokumentacji nie wskazują dłuższego okresu.
- Czy pani chce zaszczepić też cały komplet od razu chorób zakaźnych czy nie? To co potrzebne jest do paszportu? - pyta lekarka weterynarii.
- Ona jest zestresowana chociażby przez samą jazdę tutaj. - Każda wizyta u weterynarza dla psa jest stresująca. - Bez sensu szczepić kilka razy na to samo, jakby pod rząd. - To jest absurdalne, ponieważ szczepienia wpływają na organizm i powtarzanie tego szczepienia po to tylko, żeby zrobić paszport dla psa, jest po prostu... nie umiem znaleźć słów na to - mówią opiekunowie czworonogów.
- Ja nie twierdzę, że to spowoduje śmierć. Natomiast jest to podawanie jakiegoś antygenu, który po prostu niepotrzebnie w ten organizm podwójnie wchodzi. Lepiej przemyśleć temat wcześniej, a jeżeli nawet nie jesteśmy pewni, to lepiej to zrobić i mieć go "w razie W", po prostu w szufladzie - mówi Estyna Dobryłko, lekarz weterynarii.
Po pierwszym szczepieniu przeciwko wściekliźnie trzeba odczekać 21 dni, zanim zwierzę będzie mogło podróżować. Szczepienie jest ważne przez rok, jeśli producent szczepionki i wpis w dokumentacji nie wskazują dłuższego okresu.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin