Gdańska prokuratura zaprzecza, że na miejscu pożaru meczetu znaleziono materiały wybuchowe.
Wcześniej ogólnopolskie media informowały, że przyczyną pożaru meczetu w Gdańsku była bomba.
- Nie było podłożenia ładunku wybuchowego. Czekamy cały czas na ustalenia biegłego, co spowodowało pożar - powiedziała TVN24 Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie.
Pożar wybuchł przy bocznych drzwiach meczetu w ubiegłą środę nad ranem. Ogień zniszczył drzwi, częściowo nadpalone zostały też znajdujące się w ich pobliżu okno i dywany. Wysoka temperatura uszkodziła również przedmioty wiszące na ścianach w pobliżu wejścia.
Imam meczetu nie ma wątpliwości, ze to podpalenie. Jego zdaniem, miało to związek z wtorkowymi zamieszkami na Podlasiu, gdzie miejscowi wyznawcy islamu chcieli dokonać uboju rytualnego z okazji Święta Ofiarowania. Zdaniem gdańskiego imama, sytuacja z ul. Polanki to właśnie efekt tej awantury.
Wstępnie straty wyceniono na 50 tys. złotych.
- Nie było podłożenia ładunku wybuchowego. Czekamy cały czas na ustalenia biegłego, co spowodowało pożar - powiedziała TVN24 Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie.
Pożar wybuchł przy bocznych drzwiach meczetu w ubiegłą środę nad ranem. Ogień zniszczył drzwi, częściowo nadpalone zostały też znajdujące się w ich pobliżu okno i dywany. Wysoka temperatura uszkodziła również przedmioty wiszące na ścianach w pobliżu wejścia.
Imam meczetu nie ma wątpliwości, ze to podpalenie. Jego zdaniem, miało to związek z wtorkowymi zamieszkami na Podlasiu, gdzie miejscowi wyznawcy islamu chcieli dokonać uboju rytualnego z okazji Święta Ofiarowania. Zdaniem gdańskiego imama, sytuacja z ul. Polanki to właśnie efekt tej awantury.
Wstępnie straty wyceniono na 50 tys. złotych.

Radio Szczecin