Przemysław Wipler odpiera zarzuty policji i przedstawia własną wersję wydarzeń z minionej nocy. Mundurowi poinformowali, że były poseł PiS zaatakował funkcjonariuszy przed jednym z warszawskich klubów. Szef Stowarzyszenia Republikanie zapewnia, że to policjanci byli agresywni.
Wersja policjantów jest kompletnie inna. Według nich były poseł wtrącił się w rozmowę między funkcjonariuszami a uczestnikami awantury przed klubem. Wipler miał ich obrażać, a także szarpać i kopać. Polityk miał być na tyle agresywny, że mundurowi użyli wobec niego gazu pieprzowego, założyli mu kajdanki i wsadzili do radiowozu.
Poseł trafił na izbę wytrzeźwień. Tam dyżurny otrzymał informację, że polityk ma immunitet. Ostatecznie zajęli się nim lekarze w jednym ze stołecznych szpitali.
Policja zapowiada, że przesłucha świadków zdarzenia i przeanalizuje film z monitoringu klubu. Z kolei Wipler poinformował, że także będzie chciał zobaczyć nagranie.

Radio Szczecin