Tylko szybka reakcja pilota zapobiegła katastrofie nad Szarm-el-Szejk - donosi brytyjski dziennik "Daily Mail".
Według gazety, w sierpniu tego roku samolot pasażerski czarterowych linii Thomson Airways został nieomal trafiony rakietą nad egipskim kurortem.
Podczas podchodzenia do lądowania, pilot zauważył lecący w jego kierunku pocisk. Aby uniknąć trafienia, skierował maszynę w lewo. Rakieta przeleciała zaledwie kilkaset metrów obok. Samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku, nikt ze 189 pasażerów nie został ranny.
Według brytyjskiego Ministerstwa Transportu, pocisk przypadkiem wystrzelili egipscy żołnierze podczas rutynowych ćwiczeń. Informacje o zdarzeniu wyszły na jaw tydzień po katastrofie rosyjskiego samolotu w Egipcie. Zginęły wówczas 224 osoby. Śledczy badający wypadek coraz częściej mówią o wybuchu bomby na pokładzie jako możliwej przyczynie katastrofy.
Podczas podchodzenia do lądowania, pilot zauważył lecący w jego kierunku pocisk. Aby uniknąć trafienia, skierował maszynę w lewo. Rakieta przeleciała zaledwie kilkaset metrów obok. Samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku, nikt ze 189 pasażerów nie został ranny.
Według brytyjskiego Ministerstwa Transportu, pocisk przypadkiem wystrzelili egipscy żołnierze podczas rutynowych ćwiczeń. Informacje o zdarzeniu wyszły na jaw tydzień po katastrofie rosyjskiego samolotu w Egipcie. Zginęły wówczas 224 osoby. Śledczy badający wypadek coraz częściej mówią o wybuchu bomby na pokładzie jako możliwej przyczynie katastrofy.

Radio Szczecin