Krzyk, atak paniki i ludzie uciekający w popłochu - tak kilka minut przed godziną 19 w niedzielę, wyglądał plac Republiki w Paryżu.
W miejscu gdzie zgromadziło się tysiące Francuzów, którzy chcieli upamiętnić ofiary piątkowej masakry doszło do niebezpiecznej sytuacji. Ktoś z tłumu podczas zbiorowej modlitwy krzyknął, że słyszał strzały. Wybuchła panika. Setki osób zaczęły uciekać przed siebie w różnych kierunkach tratując się nawzajem.
Na plac wkroczyli uzbrojeni policjanci, którzy przeszukali teren. Jak się okazało, alarm był fałszywy, a tłum spłoszył wybuch petardy. Aktualnie sytuacja na miejscu wraca do normy. Paryżanie powoli wracają na plac. Natomiast w katedrze Notre Dame trwa obecnie nabożeństwo żałobne w intencji ofiar piątkowych zamachów.
Na plac wkroczyli uzbrojeni policjanci, którzy przeszukali teren. Jak się okazało, alarm był fałszywy, a tłum spłoszył wybuch petardy. Aktualnie sytuacja na miejscu wraca do normy. Paryżanie powoli wracają na plac. Natomiast w katedrze Notre Dame trwa obecnie nabożeństwo żałobne w intencji ofiar piątkowych zamachów.

Radio Szczecin