Alarmy bombowe były przyczyną awaryjnego lądowania dwóch samolotów linii Air France, które ze Stanów Zjednoczonych leciały do Paryża.
Amerykańskie władze sprawdzają, czy informacje o możliwych środkach wybuchowych na pokładach tych maszyn były fałszywym alarmem, czy realną groźbą.
Pierwszy z samolotów leciał z Los Angeles do stolicy Francji, awaryjnie lądował na lotnisku w Salt Lake City. Doszło do tego w związku z telefonem o bombie na pokładzie - tak twierdzą media w USA. Maszyna zatrzymała się w bezpiecznej odległości się od terminalu. Wszyscy pasażerowie wraz z załogą opuścili pokład, na miejscu pojawiła się policja i FBI. Według światków, których cytuje telewizja CNN, służby poszukiwały materiałów wybuchowych.
Drugi samolot odbywał rejs z Waszyngtonu do Paryża, ten z kolei awaryjnie wylądował w kanadyjskim Halifax w Nowej Szkocji. Nie wiadomo skąd w tym przypadku władze wiedziały o możliwym zagrożeniu. Jak dotąd jedyną oficjalną informacją podaną przez Federalną Administrację Lotnictwa jest doniesienie, że maszyny na ziemie zostały sprowadzone ze względów bezpieczeństwa.
Pierwszy z samolotów leciał z Los Angeles do stolicy Francji, awaryjnie lądował na lotnisku w Salt Lake City. Doszło do tego w związku z telefonem o bombie na pokładzie - tak twierdzą media w USA. Maszyna zatrzymała się w bezpiecznej odległości się od terminalu. Wszyscy pasażerowie wraz z załogą opuścili pokład, na miejscu pojawiła się policja i FBI. Według światków, których cytuje telewizja CNN, służby poszukiwały materiałów wybuchowych.
Drugi samolot odbywał rejs z Waszyngtonu do Paryża, ten z kolei awaryjnie wylądował w kanadyjskim Halifax w Nowej Szkocji. Nie wiadomo skąd w tym przypadku władze wiedziały o możliwym zagrożeniu. Jak dotąd jedyną oficjalną informacją podaną przez Federalną Administrację Lotnictwa jest doniesienie, że maszyny na ziemie zostały sprowadzone ze względów bezpieczeństwa.

Radio Szczecin