Trzy osoby zginęły podczas strzelaniny do jakiej doszło w amerykańskim stanie Colorado w górskiej miejscowości Colorado Springs. Do budynku organizacji Planned Parenthood, która prowadzi m.in. kliniki aborcyjne, wszedł mężczyzna z bronią i tam dokonał masakry. Ostatecznie został aresztowany.
Bilans tej strzelaniny to troje zabitych oraz dziewięć osób rannych, które przebywają w okolicznych szpitalach. Sześciu z nich to poszkodowani policjanci.
Według świadków sprawca wszedł do budynku kliniki, a karabin ukrył pod długim płaszczem. Mężczyzna został zidentyfikowany, to 59-letni Robert Lewis Dear. Nie znane są jeszcze motywy jego działania.
Pomiędzy nim a policją kilkakrotnie doszło do wymiany ognia, podczas której zginął jeden z funkcjonariuszy. Szaleniec zabarykadował się na ponad pięć godzin. Udało się z nim nawiązać kontakt, mężczyzna w końcu zdecydował się poddać i natychmiast został aresztowany.
Na miejscu odpowiednie służby sprawdzają czy w budynku organizacji Planned Parenthood nie pozostawiono materiałów wybuchowych. W przeszłości - ze względu na praktyki aborcyjne - organizacja była już celem ataków.
Materiał: CNN Newsource/x-news
Według świadków sprawca wszedł do budynku kliniki, a karabin ukrył pod długim płaszczem. Mężczyzna został zidentyfikowany, to 59-letni Robert Lewis Dear. Nie znane są jeszcze motywy jego działania.
Pomiędzy nim a policją kilkakrotnie doszło do wymiany ognia, podczas której zginął jeden z funkcjonariuszy. Szaleniec zabarykadował się na ponad pięć godzin. Udało się z nim nawiązać kontakt, mężczyzna w końcu zdecydował się poddać i natychmiast został aresztowany.
Na miejscu odpowiednie służby sprawdzają czy w budynku organizacji Planned Parenthood nie pozostawiono materiałów wybuchowych. W przeszłości - ze względu na praktyki aborcyjne - organizacja była już celem ataków.
Materiał: CNN Newsource/x-news

Radio Szczecin