Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Litwy i Łotwy oraz wicepremier Ukrainy lecą w poniedziałek do Gruzji. Okazją jest przypadająca za dwa dni 10. rocznica wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej.
Wspólna podróż ma nawiązywać do wizyty polityków tych krajów, do jakiej doszło w Gruzji z inicjatywy ówczesnego polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Politycy z Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy mają w stolicy Gruzji Tbilisi złożyć kwiaty przy Pomniku Bohaterów Poległych za Jedność Gruzji. Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz oraz jego odpowiednicy spotkają się też z prezydentem, premierem, szefem parlamentu oraz ministrem spraw zagranicznych Gruzji. Pojadą też na granicę z Osetią Południową, republiką, która dziesięć lat temu odłączyła się od Gruzji i ogłosiła niepodległość. Decyzję tą uznało jednak tylko kilka krajów na świecie, w tym Rosja i Nikaragua.
Polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz złoży też kwiaty pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. To właśnie były polski prezydent był jednym z pomysłodawców wyjazdu głów państw Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy dziesięć lat temu do Tbilisi. Politycy spotkali się wówczas z miejscowymi władzami a także przemawiali na wielotysięcznym wiecu w centrum stolicy.
W czasie rozpoczynającej się w poniedziałek wizyty Polska chce podkreślać konieczność przestrzegania prawa międzynarodowego. Zachód od dziesięciu lat potępia bowiem Rosję za to, że swoimi działaniami spowodowała odłączenie się Abchazji i Osetii Południowej od Gruzji, co w opinii większości krajów było siłową zmianą granic suwerennego państwa.
Rosyjsko-gruzińska wojna trwała 9 dni, ale jej skutki są odczuwalne do dzisiaj. W czasie trwania walk zginęło 175 żołnierzy i cywilów gruzińskich oraz trudna do ustalenia liczba cywilów z terenów Osetii Południowej. Rosja mówi o półtora tysiąca zabitych, ale Human Rights Watch twierdzi, że ofiar było mniej niż 50 osób.
Politycy z Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy mają w stolicy Gruzji Tbilisi złożyć kwiaty przy Pomniku Bohaterów Poległych za Jedność Gruzji. Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz oraz jego odpowiednicy spotkają się też z prezydentem, premierem, szefem parlamentu oraz ministrem spraw zagranicznych Gruzji. Pojadą też na granicę z Osetią Południową, republiką, która dziesięć lat temu odłączyła się od Gruzji i ogłosiła niepodległość. Decyzję tą uznało jednak tylko kilka krajów na świecie, w tym Rosja i Nikaragua.
Polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz złoży też kwiaty pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. To właśnie były polski prezydent był jednym z pomysłodawców wyjazdu głów państw Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy dziesięć lat temu do Tbilisi. Politycy spotkali się wówczas z miejscowymi władzami a także przemawiali na wielotysięcznym wiecu w centrum stolicy.
W czasie rozpoczynającej się w poniedziałek wizyty Polska chce podkreślać konieczność przestrzegania prawa międzynarodowego. Zachód od dziesięciu lat potępia bowiem Rosję za to, że swoimi działaniami spowodowała odłączenie się Abchazji i Osetii Południowej od Gruzji, co w opinii większości krajów było siłową zmianą granic suwerennego państwa.
Rosyjsko-gruzińska wojna trwała 9 dni, ale jej skutki są odczuwalne do dzisiaj. W czasie trwania walk zginęło 175 żołnierzy i cywilów gruzińskich oraz trudna do ustalenia liczba cywilów z terenów Osetii Południowej. Rosja mówi o półtora tysiąca zabitych, ale Human Rights Watch twierdzi, że ofiar było mniej niż 50 osób.

Radio Szczecin
