W pobliżu miejscowości Piwowaricha - pod Irkuckiem w Rosji - rozbił się samolot transportowy An-12 białoruskich linii lotniczych "Grodno". Na pokładzie było siedem osób, do tej pory znaleziono ciała pięciu.
An-12 zniknął z radaru o 14:45 czasu obowiązującego w Moskwie. Załoga zgłaszała potrzebę przejścia na drugie okrążenie (procedura przerwanego lądowania samolotu znajdującego się na końcowej ścieżce podejścia prostej do pasa). Podczas upadku maszyna zaczęła płonąć, rozmiar pożaru zwiększyło rozlane paliwo.
Jak poinformował gubernator obwodu Irkuckiego Igor Kobziew, wszyscy znajdujący się na pokładzie samolotu zginęli. Według lokalnych władz w maszynie znajdowała się tylko załoga, prawdopodobnie składająca się z obywateli Rosji, Białorusi i Ukrainy.
Przyczyny awarii nie zostały oficjalnie zgłoszone. Rosyjskie służby lotnicze poinformowały, że mogły nimi być błąd pilota lub usterka techniczna.
Na miejscu pracuje 100 ratowników, wysłano tam również cztery zespoły pogotowia ratunkowego i dwa zespoły ratownictwa medycznego. Na miejsce katastrofy udał się również gubernator Irkucka.
Według Federalnej Agencji Transportu Lotniczego An-12 wracał po dostarczeniu jedzenia na Czukotkę.
Jak poinformował gubernator obwodu Irkuckiego Igor Kobziew, wszyscy znajdujący się na pokładzie samolotu zginęli. Według lokalnych władz w maszynie znajdowała się tylko załoga, prawdopodobnie składająca się z obywateli Rosji, Białorusi i Ukrainy.
Przyczyny awarii nie zostały oficjalnie zgłoszone. Rosyjskie służby lotnicze poinformowały, że mogły nimi być błąd pilota lub usterka techniczna.
Na miejscu pracuje 100 ratowników, wysłano tam również cztery zespoły pogotowia ratunkowego i dwa zespoły ratownictwa medycznego. Na miejsce katastrofy udał się również gubernator Irkucka.
Według Federalnej Agencji Transportu Lotniczego An-12 wracał po dostarczeniu jedzenia na Czukotkę.

Radio Szczecin