Udzielenie pomocy 115 poszkodowanym w pożarze w Szwajcarii oraz identyfikacja czterdziestu śmiertelnych ofiar - to priorytety dla szwajcarskich służb.
Sylwestrową zabawę ogień przerwał o 1.30. Akcja ratunkowa trwała trzy godziny. Dobę po tragedii hipotez, co stało się w Barze La Constellation nadal jest kilka. Przyczyn pożaru szuka prokuratura podkreślając, że na razie nikt nie jest podejrzany. Szpitale w dziewięciu szwajcarskich miastach pracują na najwyższych obrotach. Możliwe, że w piątek część rannych trafi do Włoch. Południowy sąsiad Szwajcarii zgłosił gotowość medycznej pomocy.
- W nadchodzących dniach priorytetem będzie ustalenie tożsamości osób, które zginęły. Chcemy, jak najszybciej ich ciała wydać rodzinom. To zajmie kilka dni - zapowiedział Frédéric Gisler, komendant policji w kantonie Valais.
Zimne ognie w butelkach od szampana - to w tej chwili najbardziej prawdopodobna przyczyna pożaru w Szwajcarii. W barze „Le Constellation” zginęło w noc sylwestrową ponad 40 osób, ponad 100 zostało rannych. Służby podkreślają, że minęła dopiero doba i przyczyna pożaru wciąż jest ustalana. Wypowiedzi uratowanych uczestników zabawy i filmy ze środka baru podają jednak częściową odpowiedź.
Grupa świętujących osób trzymała wysoko nad głowami butelki po szampanach z włożonymi do nich zimnymi ogniami. Iskry przeskoczyły na podbitkę niskiego sufitu w barze i kilka sekund później uczestnicy zabawy kurtkami próbowali ugasić zapalony materiał. W tym miejscu wideo się urywa. Specjaliści mówią, że potem mogło dojść do zjawiska flashoveru, po polsku rozgorzenia, czyli ogień, który pojawił się w jednym miejscu, bardzo szybko objął wszystkie łatwopalne materiały w pomieszczeniu. Przy wąskim wyjściu z baru zapanowała panika. 47 osób nie zdołało się uratować. Duża część z ponad setki rannych ma poparzenia ponad połowy ciała. Okoliczne szpitale przestały przyjmować pacjentów. Część rannych już została zabrana do Francji i Włoch.
Polskie służby też są gotowe do pomocy. Jak poinformował rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, starszy brygadier Karol Kierzkowski, ranni będą mogli być transportowani do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. - W związku z pożarem i wieloma osobami rannymi, poparzonymi w Szwajcarii oferujemy swoich medyków, swoje szpitale - powiedział Kierzkowski.
Pomoc Szwajcarii zaoferowały kolejne kraje.
Edycja tekstu: Piotr KołodziejskiPomoc Szwajcarii zaoferowały kolejne kraje.

Radio Szczecin