Barack Obama przez kolejne cztery lata będzie rządził Ameryką. Tym samym prezydencka władza pozostanie w rękach demokratów.
Choć liczenie głosów jeszcze trwa, według telewizji CNN, urzędujący prezydent otrzymał już 303 głosy elektorskie. Do zwycięstwa potrzebne było 270. Jego przeciwnik, kandydat republikanów Mitt Romney, ma na razie 206 głosów.
"Kolejne cztery lata. To się wydarzyło dzięki wam! Dziękuję!" - napisał na Twitterze zwycięzca.
W Chicago - rodzinnym mieście Obamy - trwa festiwal radości, ludzie tańczą na ulicach. Tym razem Obama swoje zwycięstwo świętować będzie dużo skromniej niż cztery lata temu. W McCormick Place w Chicago było około 18 tysięcy jego fanów.
Obaj kandydaci już przemawiali. Przemówienie Mitta Romneya było bardzo krótkie. Przede wszystkim pogratulował Obamie zwycięstwa i podziękował rodzinie oraz współpracownikom i swoim zwolennikom za pomoc i wsparcie. Gdy kandydat republikanów rozpoczął przemówienie w McCormick Place rozległo się buczenie, ale na koniec były już brawa.
Barack Obama również z uznaniem wypowiedział się o swoim niedawnym jeszcze przeciwniku. Przekonywał, że Amerykanie razem są w stanie naprawić kraj. Odwołał się również do historii Stanów Zjednoczonych sprzed 200 lat i porównał ją do dzisiejszych czasów. Podkreślił, że dzisiejsza decyzja obywateli udowadnia, że to co najlepsze jeszcze przed Ameryką. Prezydent mówił, że często polityczne spory są dowodem wolności, jaka panuje w USA i prawem do posiadania własnej opinii, ale potrzebny jest kompromis pomiędzy demokratami, a republikanami.
Jeszcze przed głosowaniem sondaże pokazywały, że obaj kandydaci szli łeb w łeb. Od momentu, kiedy na wschodnim wybrzeżu zamknięto pierwsze lokale wyborcze wyniki z poszczególnych stanów dawały nieznaczne prowadzenie kandydatowi republikanów Mittowi Romneyowi.
Reelekcję zapewniły Obamie zwycięstwa w trzech stanach "wahających się": Pensylwanii, New Hampshire i Michigan.
Depeszę z gratulacjami wysłał już prezydent Bronisław Komorowski. Swoje życzenia przekazał też minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Z kolei marszałek Sejmu, Ewa Kopacz, zaznaczyła, że Polska powinna brać przykład z kampanii w Stanach.
Weź udział w sondzie.
"Kolejne cztery lata. To się wydarzyło dzięki wam! Dziękuję!" - napisał na Twitterze zwycięzca.
W Chicago - rodzinnym mieście Obamy - trwa festiwal radości, ludzie tańczą na ulicach. Tym razem Obama swoje zwycięstwo świętować będzie dużo skromniej niż cztery lata temu. W McCormick Place w Chicago było około 18 tysięcy jego fanów.
Obaj kandydaci już przemawiali. Przemówienie Mitta Romneya było bardzo krótkie. Przede wszystkim pogratulował Obamie zwycięstwa i podziękował rodzinie oraz współpracownikom i swoim zwolennikom za pomoc i wsparcie. Gdy kandydat republikanów rozpoczął przemówienie w McCormick Place rozległo się buczenie, ale na koniec były już brawa.
Barack Obama również z uznaniem wypowiedział się o swoim niedawnym jeszcze przeciwniku. Przekonywał, że Amerykanie razem są w stanie naprawić kraj. Odwołał się również do historii Stanów Zjednoczonych sprzed 200 lat i porównał ją do dzisiejszych czasów. Podkreślił, że dzisiejsza decyzja obywateli udowadnia, że to co najlepsze jeszcze przed Ameryką. Prezydent mówił, że często polityczne spory są dowodem wolności, jaka panuje w USA i prawem do posiadania własnej opinii, ale potrzebny jest kompromis pomiędzy demokratami, a republikanami.
Jeszcze przed głosowaniem sondaże pokazywały, że obaj kandydaci szli łeb w łeb. Od momentu, kiedy na wschodnim wybrzeżu zamknięto pierwsze lokale wyborcze wyniki z poszczególnych stanów dawały nieznaczne prowadzenie kandydatowi republikanów Mittowi Romneyowi.
Reelekcję zapewniły Obamie zwycięstwa w trzech stanach "wahających się": Pensylwanii, New Hampshire i Michigan.
Depeszę z gratulacjami wysłał już prezydent Bronisław Komorowski. Swoje życzenia przekazał też minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Z kolei marszałek Sejmu, Ewa Kopacz, zaznaczyła, że Polska powinna brać przykład z kampanii w Stanach.
Weź udział w sondzie.

Radio Szczecin