Uszkodzenie jachtu to drobiazg, w ciągu czterech dni będę gotowy do kontynuowania rejsu - powiedział w TVN24 Roman Paszke. Żeglarz w czwartek wypłynął w samotną podróż dookoła świata z Las Palmas w Hiszpanii. Tego samego dnia musiał jednak przerwać rejs.
Polak miał zamiar pobić rekord świata w wodnej wyprawie ze wschodu na zachód pod wiatr. Paszke musiał jednak przerwać swoją wyprawę, po tym jak zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem i uszkodził ster.
W tej chwili kapitan wraca na Gran Canarię. Naprawa jachtu ma potrwać dwa dni, kolejne dwa - jednostka będzie dokładnie sprawdzana. Dopiero wtedy Paszke będzie mógł wznowić swoją podróż.
W tej chwili kapitan wraca na Gran Canarię. Naprawa jachtu ma potrwać dwa dni, kolejne dwa - jednostka będzie dokładnie sprawdzana. Dopiero wtedy Paszke będzie mógł wznowić swoją podróż.

Radio Szczecin