Co najmniej 700 rannych i zniszczenia w sześciu miastach - to najnowszy bilans deszczu komet, jaki spadł w rejonie rosyjskiego Czelabińska, ok. 1,5 tysiąca kilometrów od Moskwy.
Do zdarzenia doszło ok. godz. 6 polskiego czasu. Kiedy jeden z meteorytów wybuchł, w samochodach włączyły się alarmy, a z okien wielu budynków wyleciały szyby. To właśnie odłamki szkła raniły kilka osób. Na pewien czas przestały działać telefony komórkowe. Eksplozji towarzyszył duży rozbłysk światła.
Meteory prawdopodobnie spadły na jeden z łańcuchów górskich na Uralu. Na razie nie wiadomo czy zdarzenie to ma związek z zapowiadanym przez ekspertów przelotem komety. W piątek wieczorem minie ona Ziemię w odległości 34 tysięcy kilometrów. Będzie to pierwsza asteroida, która znajdzie się tak blisko globu od kilkunastu lat.
Największe zniszczenia odnotowano w obwodach swierdłowskim i czelabińskim. Rosyjskie służby podały, że znalazły jeden z kraterów, jaki powstał po uderzeniu meteorytu.
W tamtejszych mediach pojawiły się spekulacje, że deszcz meteorytów mogła spowodować rakieta dalekiego zasięgu. Miała być ona wystrzelona w kierunku większego obiektu, który zbliżał się w kierunku Ziemi. Meteor miał przechwycić i zniszczyć pocisk rakietowy wystrzelony z jednostki wojsk rakietowych w Urzumce koło Czelabińska - informuje lokalna gazeta "Znak".
Agencja informacyjna Regnum cytuje anonimowego oficera, który twierdzi, że smuga skondensowanej pary za meteorytem ma potwierdzać fakt przechwycenia go przez obronę rakietową.
Informacje te zdementowało ministerstwo obrony Rosji.
Z kolei "Russia Today" pisze, że właśnie rozpoczęła się operacja "Forteca", której zadaniem jest ochrona obiektów o strategicznym znaczeniu.
Meteory prawdopodobnie spadły na jeden z łańcuchów górskich na Uralu. Na razie nie wiadomo czy zdarzenie to ma związek z zapowiadanym przez ekspertów przelotem komety. W piątek wieczorem minie ona Ziemię w odległości 34 tysięcy kilometrów. Będzie to pierwsza asteroida, która znajdzie się tak blisko globu od kilkunastu lat.
Największe zniszczenia odnotowano w obwodach swierdłowskim i czelabińskim. Rosyjskie służby podały, że znalazły jeden z kraterów, jaki powstał po uderzeniu meteorytu.
W tamtejszych mediach pojawiły się spekulacje, że deszcz meteorytów mogła spowodować rakieta dalekiego zasięgu. Miała być ona wystrzelona w kierunku większego obiektu, który zbliżał się w kierunku Ziemi. Meteor miał przechwycić i zniszczyć pocisk rakietowy wystrzelony z jednostki wojsk rakietowych w Urzumce koło Czelabińska - informuje lokalna gazeta "Znak".
Agencja informacyjna Regnum cytuje anonimowego oficera, który twierdzi, że smuga skondensowanej pary za meteorytem ma potwierdzać fakt przechwycenia go przez obronę rakietową.
Informacje te zdementowało ministerstwo obrony Rosji.
Z kolei "Russia Today" pisze, że właśnie rozpoczęła się operacja "Forteca", której zadaniem jest ochrona obiektów o strategicznym znaczeniu.

Radio Szczecin