"Alimenciarze" nie muszą obawiać się utraty prawa jazdy. Choć istnieje ustawa, zgodnie z którą dłużnikowi można zabrać "prawko", to Trybunał uznał ten przepis za niekonstytucyjny. W efekcie Szczecin wszczyna rocznie 300 postępowań o odebranie uprawnień, ale tylko po to, by z automatu je umorzyć.
Zatrzymanie prawa jazdy miało być karą dla osób, które uchylają się od płacenia alimentów. Tymczasem w 2009 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że nie można odebrać rodzicom uprawnienia, dzięki któremu np. jeżdżą do pracy i zarabiają.
- Od tego momentu procedury są identyczne - mówi Piotr Gonerko, zastępca dyrektora Biura Obsługi Interesantów w szczecińskim magistracie. - Do 2010 roku wydawaliśmy decyzje o zatrzymaniu prawa jazdy, ale od 2011 roku wszczynamy postępowania i je umarzamy.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. - To są decyzje samorządowe - usłyszeliśmy w resorcie.
Ustawa z 2005 roku była kilkukrotnie zmieniana. Jednak paragraf, o którym mowa, pozostał taki sam.
- Od tego momentu procedury są identyczne - mówi Piotr Gonerko, zastępca dyrektora Biura Obsługi Interesantów w szczecińskim magistracie. - Do 2010 roku wydawaliśmy decyzje o zatrzymaniu prawa jazdy, ale od 2011 roku wszczynamy postępowania i je umarzamy.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. - To są decyzje samorządowe - usłyszeliśmy w resorcie.
Ustawa z 2005 roku była kilkukrotnie zmieniana. Jednak paragraf, o którym mowa, pozostał taki sam.

Radio Szczecin