Mimo zakazu straży pożarnej, impreza w "Peronie 5" odbyła się. Szczeciński klub przy Dworcu Głównym służby zamknęły ze względów bezpieczeństwa. Jednak organizatorzy nie odwołali imprezy. Strażacy mówią krótko - Andrzejki były nielegalne.
- Dla mnie to chore, że zamykają klub, gdy szykuje się wielka impreza. Nie obawiamy się niczego. Organizatorzy zapewniali, że wszystko jest pod kontrolą - mówili imprezowicze.
Organizatora Norberta Kowalczyka zapytaliśmy, dlaczego mimo zakazu, impreza się odbyła? - Mieliśmy zapewnienia od właściciela lokalu, że impreza może się odbyć. Podpisałem umowę. To są ogromne koszty - odpowiada.
Piotr Tuzimek, rzecznik straży pożarnej w Szczecinie, zapowiedział interwencję. - Organizator naraził klientów na utratę zdrowia i życia. Organ państwowy, czyli komendant miejskiej straży pożarnej będzie musiał powiadomić prokuraturę.
Ile osób ostatecznie przyszło na Andrzejki? Tego nie wiemy. Natomiast klub może pomieścić w sumie 5 tysięcy gości.
Strażacy zamknęli lokal w piątek, po kontroli. Ich zdaniem klub nie jest przystosowany na wypadek pożaru: wyjścia ewakuacyjne są niedoświetlone i brakuje planu działania podczas wypadków.

Radio Szczecin