To było do przewidzenia - tak wyrok Sądu Najwyższego komentują szczecińscy strażnicy miejscy. Sąd, rozpatrując we wtorek przypadek kierowcy ze Szczecina uznał, że straż może używać stacjonarnych fotoradarów.
- Od dawna posługujemy się aktualnie obowiązującym prawem. Jesteśmy w stałym kontakcie z departamentem nadzoru ministerstwa spraw wewnętrznych. Jego stanowisko było jednoznaczne, że mamy uprawnienia do korzystania ze stacjonarnych fotoradarów - wyjaśnia kierownik referatu ruchu drogowego, Grzegorz Kromski.
W Szczecinie straż ma cztery maszty, na których umieszcza fotoradary. W dwóch miejscach, czyli na skrzyżowaniu alei Wojska Polskiego i Królowej Korony Polskiej oraz na skrzyżowaniu alei Piastów i ulicy Ku Słońcu urządzenia rejestrują przejazd na czerwonym świetle. Z kolei na Gdańskiej mierzą prędkość.
- Ten fotoradar na Wojska Polskiego i Królowej Korony robi pięć-sześć zdjęć dziennie. Dużo z nich odrzucamy, na przykład kiedy kierowca najedzie na linię zatrzymania P14, ale w tym momencie zatrzyma się - tłumaczy Kromski. - Zimą odrzuciłem 700 takich zdjęć, dlatego że linia była przysypana śniegiem.
Mandat za przejazd na czerwonym świetle wynosi od 300 do 500 zł, plus punkty karne. W przypadku za szybkiej jazdy widełki są szersze - od 50 do 500 zł. W ubiegłym roku do kasy miasta wpłynęło ponad 3 mln zł z tytułu mandatów nakładanych przez straż za wykroczenia drogowe, ale także np. za śmiecenie.
Sąd Najwyższy rozstrzygał czy straż miejska może korzystać ze stacjonarnych fotoradarów po tym, jak jeden z ukaranych kierowców odwołał się do sądu.
W tej sprawie interweniował też Prokurator Generalny, który uznał, że takich urządzeń ma prawo używać wyłącznie Inspekcja Transportu Drogowego.

Radio Szczecin