Radio Szczecin sprawdza, jak pływa się najnowszą jednostką na Bałtyku, kursującą między Polską i Szwecją. Na pokładzie promu jest reporterka Radia Szczecin. Płynie do Trelleborga. Relacjonuje samą podróż, jak i pracę załogi.
Załadunek promu "Jantar Unity" trwa ok. 2,5 godziny. Drugi oficer Paweł Badurski opowiedział o tym procesie.
- Ustawiamy na trzech pokładach 4100 m linii ładunkowej, czyli około 200 lor możemy zabrać. Jest to trochę jak klocki Lego, musimy je tak poukładać, tak powymierzać metrami, aby jak najwięcej ładunku załadować - tłumaczył.
W początkowej fazie załadunku jest dość pusto, ale jak mówi drugi oficer, ten pokład się wypełni.
- Drugi pokład zapełnia się w całości niemal zawsze. Trzeci również często jest cały zapełniony, a czwarty już jest ostatnim pokładem, gdzie trzymamy ładunki niebezpieczne - dodał.
Prom w swych ładowniach może pomieścić 7 tysięcy ton załadunku.
Szefem rejsu jest kapitan Adam Kowalski. Zdradził, że pogoda i warunki są idealne do morskich podróży. - Trasa jest jedną z najbardziej optymalnych, jeśli chodzi o trasy promowe tutaj na Bałtyku. Ze względu na to, że ma krótki przelot, zastępuje w 100 procentach drogi lądowe. Nie ma alternatywy - podkreśla kapitan.
Jak się okazuje Jantar jest promem przyjaznym dla posiadaczy choroby morskiej. - Na innych promach, jak statek płynie to słychać hałas, słychać jakieś trząsy, wibracje, a tutaj wielu ludzi mówi, że nawet nie zauważyli, że wypłynęli z portu. Gdyby zasłonić bulaje to... - mówi Kowalski.
Jak się okazuje Jantar jest promem przyjaznym dla posiadaczy choroby morskiej. - Na innych promach, jak statek płynie to słychać hałas, słychać jakieś trząsy, wibracje, a tutaj wielu ludzi mówi, że nawet nie zauważyli, że wypłynęli z portu. Gdyby zasłonić bulaje to... - mówi Kowalski.
Golonka, żurek i flaki - to ulubione dania pasażerów promu Jantar. Na wodzie posiłki przygotowuje 5 kucharzy oraz jeden, który przygotowuje dania dla załogi - zdradza szef kuchni Marek Kamiński. - Dla załogi to jest około 50-60 osób, zależy od dnia tygodnia i miesiąca. Głównie karmimy kierowców tirów, więc to jest od czasami 20 do 180-200 pasażerów na jednej trasie plus pasażerowie indywidualni.
- Praca w kuchni na morzu jest zależna od warunków pogodowych. Mimo to, w menu zawsze są zupy, trzy rodzaje mięs, sorówki i słodycze - dodaje szef kuchni. - Robimy swoje ciasta dla załogi i dla kierowców, którzy bardzo lubią takie właśnie domowe wyroby. My nie używamy żadnej chemii, gotujemy w tradycyjny sposób i to właśnie kierowcy cenią, że nie mamy żadnych gotowych dań.
Oprócz restauracji głównej na promie znajduje się cafeteria z przekąskami i napojami.
- Praca w kuchni na morzu jest zależna od warunków pogodowych. Mimo to, w menu zawsze są zupy, trzy rodzaje mięs, sorówki i słodycze - dodaje szef kuchni. - Robimy swoje ciasta dla załogi i dla kierowców, którzy bardzo lubią takie właśnie domowe wyroby. My nie używamy żadnej chemii, gotujemy w tradycyjny sposób i to właśnie kierowcy cenią, że nie mamy żadnych gotowych dań.
Oprócz restauracji głównej na promie znajduje się cafeteria z przekąskami i napojami.
Do Trelleborga prom dobije przed północą.
40m3 gazu na dobę rejsu. Tyle potrzebuje prom Jantar kursujący po Bałtyku. W gaz zaopatruje się w terminalu LNG w Świnoujściu - mówi Piotr Jakubiszyn trzeci mechanik.
- W butli teraz mamy około 180 metrów sześciennych. Dzisiaj braliśmy dwie cysterny. To starczy nam na dwie doby, dajmy na to. Orlen zaopatruje nas w gaz. Bunkrowanie, jedna cysterna to około półtorej godziny - informuje Jakubiszyn.
Pracownicy maszynowni podzieleni są na 3 wachty. Zazwyczaj praca jest spokojna jednak trzeba reagować na alarmy - dodaje trzeci mechanik.
- To jednak jest novum jak gdyby w naszej flocie i ogólnie. To jest system, który pływa na gaz, no i to lubi często i gęsto coś tam się zadziać, typu przechodzi na paliwo diesla i musimy szybko reagować, żeby z powrotem przejść na gaz - mówi Jakubiszyn.
Zazwyczaj tankowanie gazu na promie Jantar zajmuje 4,5 godziny. Niedługo jednostka ma zacząć pływać na zeroemisyjnym biogazie.
40m3 gazu na dobę rejsu. Tyle potrzebuje prom Jantar kursujący po Bałtyku. W gaz zaopatruje się w terminalu LNG w Świnoujściu - mówi Piotr Jakubiszyn trzeci mechanik.
- W butli teraz mamy około 180 metrów sześciennych. Dzisiaj braliśmy dwie cysterny. To starczy nam na dwie doby, dajmy na to. Orlen zaopatruje nas w gaz. Bunkrowanie, jedna cysterna to około półtorej godziny - informuje Jakubiszyn.
Pracownicy maszynowni podzieleni są na 3 wachty. Zazwyczaj praca jest spokojna jednak trzeba reagować na alarmy - dodaje trzeci mechanik.
- To jednak jest novum jak gdyby w naszej flocie i ogólnie. To jest system, który pływa na gaz, no i to lubi często i gęsto coś tam się zadziać, typu przechodzi na paliwo diesla i musimy szybko reagować, żeby z powrotem przejść na gaz - mówi Jakubiszyn.
Zazwyczaj tankowanie gazu na promie Jantar zajmuje 4,5 godziny. Niedługo jednostka ma zacząć pływać na zeroemisyjnym biogazie.
Edycja tekstu: Jacek Rujna, Natalia Chodań
Golonka, żurek i flaki - to ulubione dania pasażerów promu Jantar. Na wodzie posiłki przygotowuje 5 kucharzy oraz jeden, który przygotowuje dania dla załogi - zdradza szef kuchni Marek Kamiński.
- Praca w kuchni na morzu jest zależna od warunków pogodowych. Mimo to, w menu zawsze są zupy, trzy rodzaje mięs, sorówki i słodycze - dodaje szef kuchni.
40m3 gazu na dobę rejsu. Tyle potrzebuje prom Jantar kursujący po Bałtyku. W gaz zaopatruje się w terminalu LNG w Świnoujściu - mówi Piotr Jakubiszyn trzeci mechanik.

Radio Szczecin