Jak dowiedziało się Radio Szczecin, taką decyzję podjął dziś zarząd krajowy partii. Powód: przedwczesna kampania bilboardowa.
Jak mówi poseł PO Arkadiusz Litwiński, plakaty Marcinkiewicza pojawiły się na terenie Szczecina jeszcze przed rejestracją list wyborczych. - Dopóki nie jest zarejestrowana lista wyborcza, do tego czasu trudno powiedzieć, by ktokolwiek był kandydatem PO. Stąd informowanie, jeszcze w takiej formie plakatowej, że jest się kandydatem PO, jest co najmniej niestosowne. I jest być może wprowadzaniem w błąd opinii publicznej - powiedział Litwiński.
- Poza tym Marcinkiewicz przesadził z liczbą billbordów - dodaje szef PO w regionie Stanisław Gawłowski. - Zarząd regionu dopiero w sobotę zadecydował i to jeszcze nie zostało zatwierdzone przez pełnomocnika, że Marcinkiewicz ma 6 tysięcy zł na kampanię, a on miał kilkanaście tych plakatów, pewnie jeden kosztuje ze dwa tysiące.
Sam Marcinkiewicz nie ma sobie nic do zarzucenia. W oświadczeniu, które przesłał do naszej redakcji czytamy, że "nikt nie poinformował go o decyzji zarządu, nikt też nie dał mu możliwości obrony". Tymczasem, jak pisze poseł "Platforma była jego całym światem".
Zdaniem Marcinkiewicza, dokumenty dotyczące kampanii wyborczej, które członkom zarządu przedstawił Gawłowski, "pochodziły z włamania na prywatną skrzynkę mailową jego współpracownika". Poseł zapowiada, że w tej sprawie "złoży zawiadomienie do prokuratury". Tymczasem szef PO w regionie utrzymuje, że "nic o żadnym włamaniu nie wie".
Michał Marcinkiewicz miał startować do Sejmu z 5. miejsca w okręgu szczecińskim. Dzisiejsza decyzja oznacza, że lista będzie krótsza. Platforma nie planuje wystawiać kolejnego kandydata.
Oświadczenie Michała Marcinkiewicza w załączniku.
- Poza tym Marcinkiewicz przesadził z liczbą billbordów - dodaje szef PO w regionie Stanisław Gawłowski. - Zarząd regionu dopiero w sobotę zadecydował i to jeszcze nie zostało zatwierdzone przez pełnomocnika, że Marcinkiewicz ma 6 tysięcy zł na kampanię, a on miał kilkanaście tych plakatów, pewnie jeden kosztuje ze dwa tysiące.
Sam Marcinkiewicz nie ma sobie nic do zarzucenia. W oświadczeniu, które przesłał do naszej redakcji czytamy, że "nikt nie poinformował go o decyzji zarządu, nikt też nie dał mu możliwości obrony". Tymczasem, jak pisze poseł "Platforma była jego całym światem".
Zdaniem Marcinkiewicza, dokumenty dotyczące kampanii wyborczej, które członkom zarządu przedstawił Gawłowski, "pochodziły z włamania na prywatną skrzynkę mailową jego współpracownika". Poseł zapowiada, że w tej sprawie "złoży zawiadomienie do prokuratury". Tymczasem szef PO w regionie utrzymuje, że "nic o żadnym włamaniu nie wie".
Michał Marcinkiewicz miał startować do Sejmu z 5. miejsca w okręgu szczecińskim. Dzisiejsza decyzja oznacza, że lista będzie krótsza. Platforma nie planuje wystawiać kolejnego kandydata.
Oświadczenie Michała Marcinkiewicza w załączniku.

Radio Szczecin