Zaje.... fajny sklep powstanie w Szczecinie, przynajmniej tak zapewnia właściciel. Słowem na "z" reklamuje punkt w centrum miasta. W środku wyrazu, zamiast literki "b", jest cyferka 8.
Czy przechodniom trudno odszyfrować intencje autora?
Na razie szyld wzbudził zainteresowanie głównie młodych szczecinian, starsi łamią sobie język.
- To czytają młodzi ludzie. Właściwie oni teraz tylko takimi słowami się posługują, więc nie powinniśmy im w tym pomagać - stwierdza jedna ze szczecinianek.
- Niech zamalują, jak komuś się nie podoba - mówi inny mieszkaniec.
Zdaniem Rafała Wojsznisa z jednej ze szczecińskich agencji reklamowych, autor kierował napis właśnie do ludzi młodych. - Dorosłe osoby są zbulwersowane reklamą, nakręcają też młodzież. Zwracają też ich uwagę na to i robi się szum - mówi Wojsznis.
Szyld bulwersuje też językoznawcę, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego Ewę Kołodziejek. - Autor nie ma pewnie w swojej głowie kilkudziesięciu innych przysłówków, przymiotników, które mogłyby pozytywnie określić jakieś miejsce - mówi Kołodziejek.
Właściciel sklepu przesłał nam krótkie oświadczenie. Czytamy w nim: "Wyraz na "z" "jest masowo używany w pop kulturze i nie da się go zastąpić słowami "bardzo fajny", "zajefajny", czy innymi, które w tym przypadku brzmią po prostu żenująco. Poza tym - to miejsce będzie zaje...iste".
Według słownika przymiotnik na "z" to wulgarne określenie czegoś interesującego. Językoznawcy przypominają, że wyraz pochodzi od czasownika odnoszącego się do stosunku płciowego.
Na razie szyld wzbudził zainteresowanie głównie młodych szczecinian, starsi łamią sobie język.
- To czytają młodzi ludzie. Właściwie oni teraz tylko takimi słowami się posługują, więc nie powinniśmy im w tym pomagać - stwierdza jedna ze szczecinianek.
- Niech zamalują, jak komuś się nie podoba - mówi inny mieszkaniec.
Zdaniem Rafała Wojsznisa z jednej ze szczecińskich agencji reklamowych, autor kierował napis właśnie do ludzi młodych. - Dorosłe osoby są zbulwersowane reklamą, nakręcają też młodzież. Zwracają też ich uwagę na to i robi się szum - mówi Wojsznis.
Szyld bulwersuje też językoznawcę, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego Ewę Kołodziejek. - Autor nie ma pewnie w swojej głowie kilkudziesięciu innych przysłówków, przymiotników, które mogłyby pozytywnie określić jakieś miejsce - mówi Kołodziejek.
Właściciel sklepu przesłał nam krótkie oświadczenie. Czytamy w nim: "Wyraz na "z" "jest masowo używany w pop kulturze i nie da się go zastąpić słowami "bardzo fajny", "zajefajny", czy innymi, które w tym przypadku brzmią po prostu żenująco. Poza tym - to miejsce będzie zaje...iste".
Według słownika przymiotnik na "z" to wulgarne określenie czegoś interesującego. Językoznawcy przypominają, że wyraz pochodzi od czasownika odnoszącego się do stosunku płciowego.

Radio Szczecin