Szczeciński pływak Mateusz Sawrymowicz może stracić medal i kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Dwa lata temu w mistrzostwach świata w Stambule Sawrymowicz w wyścigu na 1500 metrów stylem dowolnym dopłynął do mety jako czwarty. Zdobył jednak brązowy medal, bo zwycięzca - Duńczyk Mads Glaesner został zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu.
Glaesner odwołał się jednak od tej decyzji, a Międzynarodowa Federacja Pływacka przychyliła się do niej i szczeciński pływak został przesunięty na 4. miejsce.
Teraz złoto ma wrócić do Duńczyka, a brąz ma dostać reprezentant Wysp Owczych Pal Joensen.
- To kuriozalna sytuacja - mówi menadżer Sawrymowicza, Marcin Łogin. - Mateusz będzie musiał to przeżyć. Wiadomo, jak ciężko jest zdobyć medal mistrzostw świata, a teraz oddać go z powrotem.
Sawrymowicz ma stracić nie tylko medal. - Za medale są nagrody finansowe, ale też różne stypendia, publiczne i sponsorskie. Kwoty mogą sięgać powyżej kilkudziesięciu tysięcy złotych - tłumaczy Łogin.
Menadżer Sawrymowicza zapowiada odwołanie od decyzji Międzynarodowej Federacji Pływackiej.
Glaesner odwołał się jednak od tej decyzji, a Międzynarodowa Federacja Pływacka przychyliła się do niej i szczeciński pływak został przesunięty na 4. miejsce.
Teraz złoto ma wrócić do Duńczyka, a brąz ma dostać reprezentant Wysp Owczych Pal Joensen.
- To kuriozalna sytuacja - mówi menadżer Sawrymowicza, Marcin Łogin. - Mateusz będzie musiał to przeżyć. Wiadomo, jak ciężko jest zdobyć medal mistrzostw świata, a teraz oddać go z powrotem.
Sawrymowicz ma stracić nie tylko medal. - Za medale są nagrody finansowe, ale też różne stypendia, publiczne i sponsorskie. Kwoty mogą sięgać powyżej kilkudziesięciu tysięcy złotych - tłumaczy Łogin.
Menadżer Sawrymowicza zapowiada odwołanie od decyzji Międzynarodowej Federacji Pływackiej.

Radio Szczecin