W Kijowie coraz trudniejsza sytuacja energetyczna - mówią mieszkańcy stolicy Ukrainy. To efekt codziennych ataków rosyjskiego agresora. Ukraińcy nie pozostają dłużni i codziennie uderzają w infrastrukturę energetyczną agresora.
W Kijowie wydłużają się przerwy w dostawach prądu. Najpierw wyłączano światło na 5-6 godzin co 3 godziny. Od kilku dni przerwy wydłużają się w niektórych dzielnicach nawet do 10 godzin.
- Tak naprawdę egzystujemy, starając się przetrwać. Kacapy doprowadziły do tego, że w Kijowie normalne życie jest niemożliwe - powiedział Polskiemu Radiu polski ksiądz mieszkający w Kijowie Waldemar Pawelec.
Ksiądz Waldemar Pawelec zwraca uwagę, że brak prądu, to brak ogrzewania, ciepłej wody i łączności. Dodaje też, że mieszkańcy stolicy Ukrainy w tych trudnych warunkach pomagają sobie nawzajem i zapewniają, iż nie dadzą się złamać.
Ukraińcy nie pozostają dłużni agresorowi i wysyłają drony w kierunku rosyjskich baz wojskowych i obiektów logistycznych. Bez prądu są mieszkańcy części obwodu biełgorodzkiego, w którym gubernator już w ubiegłym tygodniu zapowiadał ewakuację z najbardziej zagrożonych rejonów.
- Tak naprawdę egzystujemy, starając się przetrwać. Kacapy doprowadziły do tego, że w Kijowie normalne życie jest niemożliwe - powiedział Polskiemu Radiu polski ksiądz mieszkający w Kijowie Waldemar Pawelec.
Ksiądz Waldemar Pawelec zwraca uwagę, że brak prądu, to brak ogrzewania, ciepłej wody i łączności. Dodaje też, że mieszkańcy stolicy Ukrainy w tych trudnych warunkach pomagają sobie nawzajem i zapewniają, iż nie dadzą się złamać.
Ukraińcy nie pozostają dłużni agresorowi i wysyłają drony w kierunku rosyjskich baz wojskowych i obiektów logistycznych. Bez prądu są mieszkańcy części obwodu biełgorodzkiego, w którym gubernator już w ubiegłym tygodniu zapowiadał ewakuację z najbardziej zagrożonych rejonów.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin