Prokuratura ma poważny kłopot, nie dysponuje twardymi dowodami na to, że 26-letni Marcin L. stoi za fałszywymi alarmami bombowymi - informuje "Rzeczpospolita", powołując się na źródła w policji.
Nie wiadomo, czy śledczy zdobędą je, analizując jego komputer i telefon.
E-mail o podłożeniu ładunków wybuchowych trafił w ubiegły poniedziałek w nocy do 22 instytucji, w tym szpitali, sądów i centrów handlowych. We wtorek ewakuowano 2,5 tys. osób.
W piątek rano Marcin L., który od kilku lat dorabiał dorywczo w Anglii jako operator wózków widłowych i magazynier w sklepie komputerowym, wylądował na lotnisku w Pyrzowicach, gdzie czekali już na niego funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego.
E-mail o podłożeniu ładunków wybuchowych trafił w ubiegły poniedziałek w nocy do 22 instytucji, w tym szpitali, sądów i centrów handlowych. We wtorek ewakuowano 2,5 tys. osób.
W piątek rano Marcin L., który od kilku lat dorabiał dorywczo w Anglii jako operator wózków widłowych i magazynier w sklepie komputerowym, wylądował na lotnisku w Pyrzowicach, gdzie czekali już na niego funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego.

Radio Szczecin