Zostaliśmy oszukani przez Donalda Tuska - napisał Jarosław Gowin w kolejnym liście otwartym do członków Platformy Obywatelskiej.
Gowin odniósł się do "smutnych i wstydliwych wydarzeń na Dolnym Śląsku", które utwierdziły go w przekonaniu, że słusznie postąpił odchodząc z partii. "Wydarzenia te nie tylko potwierdziły moje informacje, ale ukazały skalę zjawiska, którą wcześniej trudno było sobie wyobrazić" - czytamy w liście. "Teraz okazało się, że przy okazji wyborów regionalnych na Dolnym Śląsku uprawiano na dużą skalę korupcję polityczną. Wasi koledzy handlowali posadami w państwowych spółkach, przy okazji zbierając na siebie haki" - napisał były minister sprawiedliwości.
Z nagrań ujawnionych przez "Newsweek" ma wynikać, że dolnośląski poseł Platformy - Norbert Wojnarowski oferował lokalnemu działaczowi - Edwardowi Klimce pracę w KGHM w zamian za oddanie głosu na Jacka Protasiewicza podczas zjazdu dolnośląskiej PO.
List Gowina na łamach TVN komentowali w niedzielę politycy z różnych partii.
Krytycznie do listu i jego treści odnosi się Włodzimierz Czarzasty z SLD. - To następny przegrany, który siedzi w kącie i płacze, że został wyrzucony z pokoju rządzenia - uważa Czarzasty.
W liście otwartym Gowin nazywa partię Platformą Antyobywatelską. Zgadza się z nim Zbigniew Girzyński z PiS-u. - Platforma Obywatelska jest już tak przeżarta korupcją polityczną, że całe to towarzystwo przegra następne wybory parlamentarne - uważa Girzyński.
Jarosław Gowin pisze też o "kolesiostwie" w swojej byłej partii. Zarzuty te odpiera Adam Szejnfeld z PO. - To list, którego nie mogę zaakceptować za żadne pieniądze. Jesteśmy formacją działającą na rzecz modernizacji i przyszłości - dodaje Szejnfeld.
Jarosław Gowin napisał, że "wstydliwe wydarzenia na Dolnym Śląsku utwierdziły go w przekonaniu, że słusznie postąpił odchodząc z partii". Gowin przestał być członkiem PO we wrześniu po tym, jak przegrał z Donaldem Tuskiem w wyborach na przewodniczącego partii.

Radio Szczecin