Prezydent Uhuru Kenyatta ogłosił żałobę narodową po czwartkowej rzezi w akademiku uniwersytetu w Garissie.
Po ataku pojawiły się kolejne pogróżki grupy terrorystów Al-Szabab. Islamscy bojownicy wydali oświadczenie, w którym ostrzegaja przed kolejnymi atakami. W odpowiedzi, policja w Garissie przewiozła ciała napastników furgonetką po mieście. Część mieszkańców obrzuciła auto kamieniami. Kenijskie służby zapewniają, że zrobili to w celu identyfikacji sprawców.
W ataku terrorystów z grupy Al-Szabab zginęło 147 osób, a 69 zostało rannych. Do rzezi doszło na terenie kampusu uniwersyteckiego w czwartek o świcie. Początkowo napastnicy strzelali na oślep, potem wypuścili muzułmanów, chrześcijan zabili. Oblężenie kampusu trwało niemal 20 godzin.
Agencja Reuters podaje, że udało się zidentyfikować jednego ze sprawców. Według kenijskiego ministra spraw wewnętrznych napastnik był synem jednego z urzędników.
Zamach w Garissie to największy atak terrorystyczny w historii Kenii od 1998 roku. Wtedy grupa terrorystów zaatakowała ambasadę Stanów Zjednoczonych w Nairobi, gdzie zginęło ponad 200 osób.

Radio Szczecin