W sobotę w Teatrze Polskim we Wrocławiu odbyła się premiera sztuki "Śmierć i dziewczyna". Na scenie mieli pojawić się aktorzy pornograficzni.
Przeciwko pokazywaniu sztuki protestowali członkowie katolickiej organizacji "Krucjata Różańcowa", później dołączyła do nich druga, mniej pokojowo nastawieni manifestanci, którzy mieli transparenty z napisem "to porno i szambo, a nie sztuka i teatr" i blokowali wejście do teatru. Relacjonuje jego dyrektor, Krzysztof Mieszkowski.
- Żałuję, że to tak wygląda, i że są ludzie, którzy innym uniemożliwiają zobaczenie przedstawienia - nie mają do tego prawa. A największą nagrodę były brawa na stojąco, które można było usłyszeć po premierze. Te oklaski dedykuję panu premierowi Glińskiemu i jeszcze raz go namawiam do dymisji - mówi Mieszkowski.
Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński domagał się odwołania premiery spektaklu "Śmierć i dziewczyna". Policja zatrzymała 20 uczestników manifestacji pod teatrem. TVN24/x-news
- Żałuję, że to tak wygląda, i że są ludzie, którzy innym uniemożliwiają zobaczenie przedstawienia - nie mają do tego prawa. A największą nagrodę były brawa na stojąco, które można było usłyszeć po premierze. Te oklaski dedykuję panu premierowi Glińskiemu i jeszcze raz go namawiam do dymisji - mówi Mieszkowski.
Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński domagał się odwołania premiery spektaklu "Śmierć i dziewczyna". Policja zatrzymała 20 uczestników manifestacji pod teatrem. TVN24/x-news

Radio Szczecin