Mężczyznę podejrzanego o wywołanie dwóch fałszywych alarmów bombowych na lotniskach w Warszawie i Modlinie zatrzymali policjanci. To 30-latek spoza Warszawy - informuje dziennik.pl.
Sprawca dzwonił dwa razy i mówił, że na terenie portów lotniczych jest ładunek wybuchowy. We wtorek z lotniska w Modlinie ewakuowano ok. 400 osób, z portu lotniczego Chopina - 300. Służby nie znalazły niczego podejrzanego.
Mężczyźnie grozi osiem lat więzienia, a także zwrot kosztów akcji. Niewykluczone, że odszkodowania będą domagać się od niego również linie lotnicze, które musiały przesunąć swoje loty z powodu "żartu".
To kolejne takie zdarzenie w ostatnich dniach. Tydzień temu w weekend pijany mężczyzna również poinformował służby o rzekomym ładunku w Modlinie. Sprawca trafił do aresztu.
Mężczyźnie grozi osiem lat więzienia, a także zwrot kosztów akcji. Niewykluczone, że odszkodowania będą domagać się od niego również linie lotnicze, które musiały przesunąć swoje loty z powodu "żartu".
To kolejne takie zdarzenie w ostatnich dniach. Tydzień temu w weekend pijany mężczyzna również poinformował służby o rzekomym ładunku w Modlinie. Sprawca trafił do aresztu.

Radio Szczecin