Floryda silnie ucierpiała podczas ataku huraganu "Irma". Największe szkody są na wyspach archipelagu Keys oraz w południowo-zachodniej części stanu.
Im dalej na południe, tym sytuacja przedstawia się gorzej. Na autostradach nie przetrwało wiele tablic informacyjnych. Zdewastowana została także roślinność. Miejscami huragan powyrywał drzewa nie tylko z korzeniami, ale również z okolicznym betonem. Na wielu odcinkach dróg wciąż nie działają telefony komórkowe. Przez brak prądu większość sklepów wciąż jest zamkniętych. Podobnie jest ze stacjami benzynowymi.
Wyspa Marco Island, położona na południe od miejscowości Naples, wygląda jakby życie przestało na niej istnieć kilka lat temu. To jedna z najbardziej atrakcyjnych pod względem turystyki części Florydy. Zniszczone są budynki i drzewa. Na drogach wszędzie widać samochody pogotowia energetycznego. Obecnych jest również wiele pojazdów wojskowych.

Radio Szczecin
