Mieszkańcy Florydy usuwają skutki huraganu "Irma". W wielu regionach wciąż nie ma prądu, a ludzie coraz ciężej znoszą kolejny dzień bez działającej klimatyzacji. W czwartek do południowo-zachodniej części stanu przyjechał prezydent USA Donald Trump.
Według ostatnich informacji władz, ponad dwa miliony mieszkańców Florydy wciąż nie ma prądu. Taka sytuacja w niektórych przypadkach może potrwać nawet do końca tygodnia. Z tego powodu gubernator stanowy Rick Scott zarządził, aby pensjonariusze tych domów spokojnej starości, w których przez brak prądu nie działa klimatyzacja, zostali przewiezieni w bezpieczne miejsce.
- Nie możemy sobie pozwolić na to, aby w tym trudnym dla nas czasie ktokolwiek jeszcze stracił życie. Wciąż pracujemy nad usuwaniem awarii energetycznych. Przywróciliśmy prąd już w czterech milionach domów. W powrocie do normalności pomaga nam osiem tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej - mówił podczas spotkania z prezydentem USA Rick Scott.
Donald Trump odwiedził w czwartek zdewastowane regiony południowo-zachodniej Florydy i zapewnił poszkodowanych, że mogą liczyć na rządową pomoc.
Z powodu trudnych warunków wciąż do swoich domów nie wrócili jeszcze mieszkańcy, którzy ewakuowali się przed nadejściem huraganu "Irma".
- Nie możemy sobie pozwolić na to, aby w tym trudnym dla nas czasie ktokolwiek jeszcze stracił życie. Wciąż pracujemy nad usuwaniem awarii energetycznych. Przywróciliśmy prąd już w czterech milionach domów. W powrocie do normalności pomaga nam osiem tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej - mówił podczas spotkania z prezydentem USA Rick Scott.
Donald Trump odwiedził w czwartek zdewastowane regiony południowo-zachodniej Florydy i zapewnił poszkodowanych, że mogą liczyć na rządową pomoc.
Z powodu trudnych warunków wciąż do swoich domów nie wrócili jeszcze mieszkańcy, którzy ewakuowali się przed nadejściem huraganu "Irma".

Radio Szczecin