24 miliardy dolarów - tyle warte są towary, które czekają na rozładunek w dwóch najważniejszych portach Stanów Zjednoczonych, znajdujących się w Kalifornii w okolicach Los Angeles.
Z tego powodu cały kraj zmaga się z gigantycznym kryzysem dostaw. Brakuje rąk do pracy przy wyładunku i kierowców odpowiedzialnych za dostawy.
Ekstremalne zatłoczenie portów stało się poważnym utrapieniem, które nie zniknie do końca grudnia, może to być również jeden z największych problemów 2022 roku. Zaległości i podwyższone koszty wysyłki prawdopodobnie utrzymają się do czerwca, ostrzegł klientów Goldman Sachs, jedna z najważniejszych instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych.
"Nie ma natychmiastowego rozwiązania problemu nierównowagi między podażą a popytem w amerykańskich portach" – podsumowali ekonomiści banku w raporcie badawczym.
Z tego powodu ceny konsumenckie rosną w najszybszym tempie od 2008 roku. Na rynku brakuje też kierowców do pracy, którzy dostarczali by towar. W całej branży transportowej nieosadzonych jest w tej chwili 80 tysięcy etatów.
- Gdy wyruszam w daleką trasę, to mogłem wcześniej po powrocie pozwolić sobie na 3-4 dni wolnego, w zimę nawet do pięciu. Teraz jesteśmy tak zajęci, że nie mamy możliwości tak długo odpoczywać. Spoczywa na nas z tego powodu duża presja. Potrzebujemy odpoczynku, ale wiemy jaka jest sytuacja i rezygnujemy z tego – podkreśla kierowca ciężarówki z Kalifornii Juan Martinez.
Również amerykański rząd zaznacza, że problemy z łańcuchem dostaw wystąpią także w 2022 roku.
Ekstremalne zatłoczenie portów stało się poważnym utrapieniem, które nie zniknie do końca grudnia, może to być również jeden z największych problemów 2022 roku. Zaległości i podwyższone koszty wysyłki prawdopodobnie utrzymają się do czerwca, ostrzegł klientów Goldman Sachs, jedna z najważniejszych instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych.
"Nie ma natychmiastowego rozwiązania problemu nierównowagi między podażą a popytem w amerykańskich portach" – podsumowali ekonomiści banku w raporcie badawczym.
Z tego powodu ceny konsumenckie rosną w najszybszym tempie od 2008 roku. Na rynku brakuje też kierowców do pracy, którzy dostarczali by towar. W całej branży transportowej nieosadzonych jest w tej chwili 80 tysięcy etatów.
- Gdy wyruszam w daleką trasę, to mogłem wcześniej po powrocie pozwolić sobie na 3-4 dni wolnego, w zimę nawet do pięciu. Teraz jesteśmy tak zajęci, że nie mamy możliwości tak długo odpoczywać. Spoczywa na nas z tego powodu duża presja. Potrzebujemy odpoczynku, ale wiemy jaka jest sytuacja i rezygnujemy z tego – podkreśla kierowca ciężarówki z Kalifornii Juan Martinez.
Również amerykański rząd zaznacza, że problemy z łańcuchem dostaw wystąpią także w 2022 roku.

Radio Szczecin