Libański resort zdrowia, cytowany przez dziennik „L'Orient-le-Jour”, przekazał, że w ciągu doby w izraelskich atakach zginęły 32 osoby, a 74 zostały ranne.
Z informacji podanych przez gazetę tylko w piątek śmierć poniosło 14 osób. Z kolei tego samego dnia w atakach Hezbollahu zostało rannych trzech izraelskich żołnierzy.
Libańskie ministerstwo zdrowia podało, że 32 osoby, które zginęły w ciągu ostatniej doby w izraelskich atakach zwiększają ogólny bilans zabitych do 2 759 osób. Kolejne 74 osoby zostały ranne, co sprawia, że łączna liczba poszkodowanych w konflikcie wzrosła do 8 512.
Resort prowadzi te wyliczenia od 2 marca, kiedy Hezbollah włączył się do wojny USA i Izraela z Iranem, stając po stronie Teheranu. Izrael rozpoczął intensywną operację przeciwko tej grupie, która pozostaje poza kontrolą libańskiego rządu i jest wspierana i finansowana przez Iran.
W piątkowych izraelskich atakach w kilku miejscowościach na południu Libanu śmierć poniosło co najmniej 14 osób. Jak przekazał korespondent dziennika „L'Orient-le-Jour” wśród ofiar śmiertelnych jest m.in. ratownik medyczny, który zginął w miejscowości Deir Antar, a także ojciec z synem zabici w Zrarije.
Trzech izraelskich żołnierzy zostało rannych, w tym jeden ciężko, w wyniku ataków dronów Hezbollahu. Armia izraelska przekazała, że były to dwa różne ataki. Ponadto w północnym Izraelu zawyły syreny w czterech różnych miejscach po tym, jak Hezbollah wystrzelił rakiety z południa Libanu.
Ta szyicka organizacja twierdzi, że zaatakowała bazę sił izraelskich w północnej części kraju.
Władze Izraela deklarują, że ich celem jest zniszczenie Hezbollahu, który regularnie atakuje dronami i rakietami północ Izraela. Szef izraelskiej dyplomacji Gideon Saar oświadczył w piątek, że Izrael „nie ma ambicji terytorialnych w Libanie”.
Jednocześnie po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa zawieszenia broni 16 kwietnia zawartego między Libanem a Izraelem, władze w Jerozolimie zakomunikowały, że utworzą strefę buforową w południowym Libanie, która ma objąć ponad 600 km kwadratowych, co stanowi ok. 6 proc. terytorium kraju.
Libańskie ministerstwo zdrowia podało, że 32 osoby, które zginęły w ciągu ostatniej doby w izraelskich atakach zwiększają ogólny bilans zabitych do 2 759 osób. Kolejne 74 osoby zostały ranne, co sprawia, że łączna liczba poszkodowanych w konflikcie wzrosła do 8 512.
Resort prowadzi te wyliczenia od 2 marca, kiedy Hezbollah włączył się do wojny USA i Izraela z Iranem, stając po stronie Teheranu. Izrael rozpoczął intensywną operację przeciwko tej grupie, która pozostaje poza kontrolą libańskiego rządu i jest wspierana i finansowana przez Iran.
W piątkowych izraelskich atakach w kilku miejscowościach na południu Libanu śmierć poniosło co najmniej 14 osób. Jak przekazał korespondent dziennika „L'Orient-le-Jour” wśród ofiar śmiertelnych jest m.in. ratownik medyczny, który zginął w miejscowości Deir Antar, a także ojciec z synem zabici w Zrarije.
Trzech izraelskich żołnierzy zostało rannych, w tym jeden ciężko, w wyniku ataków dronów Hezbollahu. Armia izraelska przekazała, że były to dwa różne ataki. Ponadto w północnym Izraelu zawyły syreny w czterech różnych miejscach po tym, jak Hezbollah wystrzelił rakiety z południa Libanu.
Ta szyicka organizacja twierdzi, że zaatakowała bazę sił izraelskich w północnej części kraju.
Władze Izraela deklarują, że ich celem jest zniszczenie Hezbollahu, który regularnie atakuje dronami i rakietami północ Izraela. Szef izraelskiej dyplomacji Gideon Saar oświadczył w piątek, że Izrael „nie ma ambicji terytorialnych w Libanie”.
Jednocześnie po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa zawieszenia broni 16 kwietnia zawartego między Libanem a Izraelem, władze w Jerozolimie zakomunikowały, że utworzą strefę buforową w południowym Libanie, która ma objąć ponad 600 km kwadratowych, co stanowi ok. 6 proc. terytorium kraju.

Radio Szczecin