Od piątku każdy obywatel Unii Europejskiej może leczyć się na terenie wszystkich krajów wspólnoty. 25 października weszła w życie dyrektywa o transgranicznej opiece medycznej. Teoretycznie Polacy już teraz mogliby skorzystać z refundacji leczenia w Niemczech czy we Francji. W praktyce jest to niemożliwe.
Sejm nie przegłosował jeszcze odpowiednich przepisów. Dopiero pod koniec września rząd przyjął projekt ustawy. Gdy wejdzie ona w życie, NFZ zacznie zwracać pieniądze za wizytę u lekarza np. w Niemczech. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że nastąpi to na początku przyszłego roku.
Zgodnie z unijną dyrektywą, możemy wybrać się do lekarza w dowolnym kraju członkowskim. Za wizytę zapłacimy sami, ale Narodowy Fundusz Zdrowia odda nam tyle, ile wydaje na taką usługę w polskich szpitalach. Jeśli w danym państwie operacja będzie droższa, część kosztów będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk podkreśla jednak, że teraz planowe leczenie za granicą jest dla pacjenta ryzykowne. - Będzie tak do momentu, kiedy nie będzie odpowiednich przepisów, na podstawie których Narodowy Fundusz Zdrowia będzie mógł płacić za takie leczenie - tłumaczy Bąk.
- Otrzymujemy sporo pytań w tej sprawie i to jedyny efekt wprowadzenia przepisów - mówi Tomasz Tomczyk, menadżer szpitala w niemieckim Schwedt. - W naszym centrum medycznym w Szczecinie wielu pacjentów pytało, jak to będzie funkcjonować. Przeważnie wykonywane są usługi planowe, więc pacjenci i tak nie mogą nagle przyjechać na operację. Trzeba umówić się na termin.
Dyrektywa ma też wiele ograniczeń. "Gazeta Wyborcza" podaje, że NFZ ma refundować tylko zabiegi czy badania, po których nie zostaje się na noc w szpitalu.
Fundusz nie będzie też musiał zwracać pieniędzy, jeśli skończą się środki zaplanowane w budżecie na ten cel.
Zgodnie z unijną dyrektywą, możemy wybrać się do lekarza w dowolnym kraju członkowskim. Za wizytę zapłacimy sami, ale Narodowy Fundusz Zdrowia odda nam tyle, ile wydaje na taką usługę w polskich szpitalach. Jeśli w danym państwie operacja będzie droższa, część kosztów będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk podkreśla jednak, że teraz planowe leczenie za granicą jest dla pacjenta ryzykowne. - Będzie tak do momentu, kiedy nie będzie odpowiednich przepisów, na podstawie których Narodowy Fundusz Zdrowia będzie mógł płacić za takie leczenie - tłumaczy Bąk.
- Otrzymujemy sporo pytań w tej sprawie i to jedyny efekt wprowadzenia przepisów - mówi Tomasz Tomczyk, menadżer szpitala w niemieckim Schwedt. - W naszym centrum medycznym w Szczecinie wielu pacjentów pytało, jak to będzie funkcjonować. Przeważnie wykonywane są usługi planowe, więc pacjenci i tak nie mogą nagle przyjechać na operację. Trzeba umówić się na termin.
Dyrektywa ma też wiele ograniczeń. "Gazeta Wyborcza" podaje, że NFZ ma refundować tylko zabiegi czy badania, po których nie zostaje się na noc w szpitalu.
Fundusz nie będzie też musiał zwracać pieniędzy, jeśli skończą się środki zaplanowane w budżecie na ten cel.

Radio Szczecin