Nieznośny smród, który uprzykrzał w czwartek życie mieszkańcom Szczecina wydobywa się z terenu na ulicy Gdańskiej, gdzie biomasę magazynuje spółka, sprowadzająca ją do Szczecina na potrzeby Elektrociepłowni Szczecin - poinformowała Straż Miejska.
Po południu na fetor, utrudniający oddychanie zaczęli skarżyć się mieszkańcy m.in. centrum, Pogodna, osiedla Zawadzkiego, Bezrzecza i Pomorzan.
- Taki jakiś podejrzany zapach, co to jest - nie wiem. Wyszedłem ze sklepu teraz, no, nie można oddychać. Nie wiem, skąd to. Myślałem, że jakaś studzienka kanalizacyjna wywaliła, ale nie widać. Śmierdzi strasznie - skarżyli się mieszkańcy miasta.
Jeden z pracowników Strefy Płatnego Parkowania potwierdził, że śmierdziało prawie w całym mieście. - Byłem w trzech miejscach w Szczecinie. Na Pomorzanach jest taki zapach, jak na Chopina i w centrum. Nie wiem co to jest, ale śmierdzi na pewno - powiedział.
Funkcjonariusze Straży po naszej interwencji sprawdzili dokładnie, skąd pochodzi smród i odkryli jego źródło oraz przyczynę.
Jak poinformowała nas Joanna Wojtach, rzeczniczka Straży Miejskiej, firma składowała na Gdańskiej starą biomasę, czyli odpady organiczne, spalane później w specjalnym piecu w elektrociepłowni. Odpady w wyższej temperaturze zaczynają fermentować i wydzielać nieprzyjemny zapach, który wiatr zawiewa w stronę miasta.
Zastępca prezesa tej firmy Łukasz Semczyszyn wcześniej zaprzeczał, by odór miał coś wspólnego z jego zakładem - Przypłynęły zrębki leśne, przeznaczone dla szczecińskiej elektrowni i są one tak składowane, żeby nie wydzielały się z nich zapachy. Jestem w porcie i mogę potwierdzić, że te zapachy, które czuć w Szczecinie, nie pochodzą z terenu portu - zapewniał Semczyszyn. Teraz nie odbiera telefonu.
Jako źródło nieprzyjemnego zapachu strażnicy wskazywali też pola uprawne w Kołbaskowie, gdzie w wakacje poprzedniego roku wylewano gnojowicę. Teraz jednak tamtejsza straż gminna wyeliminowała tą możliwość.
Straż Miejska zapewnia, że fetor jest nie groźny dla zdrowia. Śmierdzący problem może jednak rozwiązać tylko zmiana kierunku wiatru.
- Taki jakiś podejrzany zapach, co to jest - nie wiem. Wyszedłem ze sklepu teraz, no, nie można oddychać. Nie wiem, skąd to. Myślałem, że jakaś studzienka kanalizacyjna wywaliła, ale nie widać. Śmierdzi strasznie - skarżyli się mieszkańcy miasta.
Jeden z pracowników Strefy Płatnego Parkowania potwierdził, że śmierdziało prawie w całym mieście. - Byłem w trzech miejscach w Szczecinie. Na Pomorzanach jest taki zapach, jak na Chopina i w centrum. Nie wiem co to jest, ale śmierdzi na pewno - powiedział.
Funkcjonariusze Straży po naszej interwencji sprawdzili dokładnie, skąd pochodzi smród i odkryli jego źródło oraz przyczynę.
Jak poinformowała nas Joanna Wojtach, rzeczniczka Straży Miejskiej, firma składowała na Gdańskiej starą biomasę, czyli odpady organiczne, spalane później w specjalnym piecu w elektrociepłowni. Odpady w wyższej temperaturze zaczynają fermentować i wydzielać nieprzyjemny zapach, który wiatr zawiewa w stronę miasta.
Zastępca prezesa tej firmy Łukasz Semczyszyn wcześniej zaprzeczał, by odór miał coś wspólnego z jego zakładem - Przypłynęły zrębki leśne, przeznaczone dla szczecińskiej elektrowni i są one tak składowane, żeby nie wydzielały się z nich zapachy. Jestem w porcie i mogę potwierdzić, że te zapachy, które czuć w Szczecinie, nie pochodzą z terenu portu - zapewniał Semczyszyn. Teraz nie odbiera telefonu.
Jako źródło nieprzyjemnego zapachu strażnicy wskazywali też pola uprawne w Kołbaskowie, gdzie w wakacje poprzedniego roku wylewano gnojowicę. Teraz jednak tamtejsza straż gminna wyeliminowała tą możliwość.
Straż Miejska zapewnia, że fetor jest nie groźny dla zdrowia. Śmierdzący problem może jednak rozwiązać tylko zmiana kierunku wiatru.

Radio Szczecin