Wiceprezydent Szczecina Mariusz Kądziołka rozmawiał w piątek z lokatorką kamienicy przy ulicy Nocznickiego i jej pełnomocniczką. Spotkanie zakończyło się interwencją straży miejskiej.
Jedno dotyczyło wywiązania się z obietnicy przekazania wyremontowanych mieszkań dla lokatorów kamienicy, jaką Mariusz Kądziołka miał złożyć w maju tego roku. Drugie, że lokatorki nie stać na remont mieszkania oferowanego przez miasto.
Pełnomocnik nie podpisała protokołu, a wiceprezydent otworzył drzwi i wezwał ochronę oraz straż miejską, bo Joanna Rutkowska nie chciała opuścić gabinetu.
- Sposób zachowania pana wiceprezydenta Mariusza Kądziołki przekracza wszelkie granice. Dwóch rosłych mężczyzn wykręciło mi ręce i wyprowadziło z gabinetu. Żadnej reakcji ze strony wiceprezydenta - mówi pełnomocnik Rutkowska.
Urząd Miejski w przesłanym do redakcji Radia Szczecin piśmie odpowiada, że wiceprezydent nie chciał wpisać do protokołu zdań o obietnicy wyremontowanych mieszkań, bo taka nie padła. Dodatkowo lokatorka wyszła już z gabinetu i namawiała swoją pełnomocnik do zakończenia spotkania, a funkcjonariusze użyli siły, bo pełnomocnik nie stosowała się do ich poleceń.
Do drugiego zdania - o braku pieniędzy lokatorki na remont mieszkania oferowanego przez miasto - szczeciński magistrat się nie odnosi. Urzędnicy zaznaczają, że było to pierwsze takie spotkanie, a wcześniej nie dochodziło do podobnych sytuacji.
Przypomnijmy, że problem mieszkańców budynku przy ul. Nocznickiego trwa od kilku lat. Prywatny biznesmen kupił kamienicę razem z lokatorami, przebijając ofertę miasta, po czym wystąpił o eksmisję kilkunastu rodzin.
Lokatorzy próbowali unieważnić transakcję przed sądem, lecz ten nie przyznał im racji. Ich kasacja od tego wyroku czeka na rozpatrzenie w Sądzie Najwyższym. Rozmawiają także z Urzędem Miejskim o mieszkaniach zastępczych do których mieliby się wyprowadzić.

Radio Szczecin