Trudno określić jedną przyczynę wyborczej porażki Zjednoczonej Lewicy - mówi europoseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Bogusław Liberadzki.
- To jest coś co bardzo zasmuca, zwłaszcza że jeszcze w maju ubiegłego roku przy wyborach do Parlamentu Europejskiego ten wynik był dużo lepszy - mówi Liberadzki. - Wydaje się, że nie było żadnych skandali, na forum europejskim wszystkie projekty zostały procedowane z pożytkiem dla naszego regionu. Program wydawał się bardzo prospołeczny.
Jak dodaje europoseł, na pewno część winy za porażkę weźmie na siebie przewodniczący SLD Leszek Miller. Liberadzki tłumaczy też, że wystawienie Barbary Nowackiej jako liderki lewicy było dobrą decyzją.
- Ona wydawała się kandydaturą po prostu najmocniejszą, ale być może okazała się za mało wyrazista - komentuje polityk. - Oczekiwaliśmy ok. 12 procent. Blisko pięciu procent jest partia Razem. Uważam, że przynajmniej dwa-trzy punkty procentowe zdaje się że straciliśmy z tego powodu.
Europoseł wyjaśnia jednak, że partia Razem nie chciała współtworzyć lewicowej koalicji. Według sondaży, na koalicję głos oddało mniej niż osiem procent Polaków, przez co nie wejdzie ona do parlamentu.